Co wybrać ZUS czy OFE?


Emerytura  z ZUS czy OFE?

Jeszcze do końca lipca można podjąć decyzję czy tak jak dotychczas nasze składki emerytalne będą trafiały i do ZUS-u i do OFE, czy też w całości będą trafiały tylko i wyłącznie do ZUS-u.

Wiele osób nie wie jednak, jak to w praktyce wygląda i co się stanie jeżeli podejmą taką albo inną decyzję.

Dla przykładu: przyjmijmy, że składka emerytalna wynosi 700 zł (taki poziom będzie w przypadku wynagrodzenia, które wynosi 3600 zł brutto). Jeżeli podejmiemy decyzje, że tak jak dotychczas część tej składki (700 zł) trafi do OFE, to tak naprawdę z tej kwoty tylko 100 zł trafi do OFE, a pozostała  cześć nadal będzie trafiała do ZUS-u. Ewentualnie druga możliwość, czyli całe 700 zł trafia tylko i wyłącznie do ZUS-u.

Których składek dotyczy wybór?

Decyzję, którą podejmujemy, ona nie dotyczy tak naprawdę tych składek emerytalnych, które już w przeszłości zostały zapłacone, ale dopiero tych przyszłych czyli tych składek, które dopiero będą naliczane od naszych przyszłych wynagrodzeń.

Ale mimo wszystko i tak wiele osób nie bardzo wie jaką podjąć decyzję. Dlatego warto poznać kilka pomocnych wskazówek.

ZUS czy OFE – co wybrać?

ZUS do powinno być dla nas taki odpowiednik bezpieczeństwa, bo te pieniądze, które mogłyby trafić do OFE, jeżeli trafią do ZUS, to one nie trafią na standardowe nasze konto w ZUS-ie, ale na tzw. subkonto i tam w tym przypadku ten stosowany wskaźnik waloryzacji, czyli jakby mnożenie naszych składek – on nigdy nie może być ujemny.

Uwaga! Więc nie ma tutaj ryzyka starty.

A jeżeli wybierzemy OFE, to niestety mogą się zdarzyć takie okresy kiedy w tym OFE będzie ujemna stopa zwrotu. Z drugiej strony warto dodać, że OFE też mają pewną zaletę, bo z jednej strony jest tam pewne ryzyko, ale z racji tego, że teraz po tych zmianach w ostatnim czasie o połowę będą niższe opłaty naliczane przez OFE, a poza tym OFE mają dużo większą swobodę w inwestowaniu naszych pieniędzy więc istnieje szansa, że one zarobią dużo więcej niż wynosi waloryzacja w ZUS-ie.

Tak więc nasza decyzja to albo bezpieczeństwo (ZUS) albo godzimy się na pewne ryzyko, ale jednocześnie mając nadzieje na to, że zyski wypracowane przez OFE mogą być dużo wyższe. Decyzja należy do nas, ale warto pamiętać o tym, że najprawdopodobniej niezależnie od tego jaką decyzje podejmiemy nasz emerytura z publicznego systemu i tak będzie dość niska.

Dlatego najlepszym rozwiązaniem będzie również samodzielne oszczędzanie, by pomóc sobie tą sytuacje na emeryturze utrzymać na dość wysokim poziomie.

A może tak lokata bankowa?

Do założenia trzymiesięcznej Lokaty Bezkarnej BGŻOptima wystarczy Ci już 1000 zł wkładu własnego. Produkt przeznaczony jest dla nowych klientów Lokatę zakłada się on-line», a w przypadku zerwania umowy zatrzymasz 100% odsetek.

Zasiłek chorobowy po zwolnieniu z pracy


Chorobowe po zwolnieniu z pracy

Pracownik może otrzymać zasiłek chorobowy nie tylko w trakcie trwania umowy o pracę, lecz również po jej rozwiązaniu, ale muszą być spełnione pewne warunki.

Jakie warunki muszą być spełnione by otrzymać zasiłek chorobowy po zwolnieniu z pracy?

Zasiłek chorobowy byłym pracownikom przysługuje, jeśli zachorowali w ciągu 14 dni od ustania tytułu ubezpieczenia chorobowego (czyli zwolnienia z pracy). Drugi warunkiem, który musi być spełniony jest czas choroby. Musi ona trwać co najmniej 30 dni bez przerwy.

Trochę inne warunki obowiązują przy chorobach zakaźnych, których okres wylęgania jest dłuższy niż 14 dni. Także przy schorzeniach, których objawy ujawniają się po okresie dłuższym niż 14 dni od początku choroby. W takich przypadkach zasiłek chorobowy otrzymuje się, jeśli zachoruje się w ciągu 3 miesięcy od ustania tytułu ubezpieczenia chorobowego.

Kto nie otrzyma zasiłku chorobowego po zwolnieniu z pracy?

Zasiłku chorobowego po zwolnieniu z pracy nie otrzyma osoba, która ma ustalone prawo do emerytury lub renty z tytułu niezdolności do pracy. Zasiłku nie dostaną również osoby, które mają uprawnienia do zasiłku dla bezrobotnych świadczenia albo zasiłku przedemerytalnego.

Dokumenty, które trzeba złożyć w ZUS, by otrzymać zasiłek to:

  • zaświadczenie lekarskie ZUS ZLA;
  • oświadczenie byłego pracodawcy na druku ZUS Z-10 oraz
  • zaświadczenie byłego pracodawcy na formularzu ZUS Z-3.

Jak zarządzać zespołem?


Dobry manager: Komunikacja

Artykuł jest fragmentem publikacji Grzegorza Szczerby Menadżer doskonały. Komunikacja»

Manager— Mamo, tato, czy byłem niegrzeczny? — płaczliwym tonem wykrzyczało swoje pytanie dziecko i widząc brak reakcji ze strony rodziców, szybko dodało: — Dlaczego znowu zaczynamy mówić o komunikacji?

To nie tylko uwagi ze strony dziecka mogą zawierać tego typu pytanie. Drzemiący w nas pragmatyzm jasno podpowiada jedyną sensowną reakcję na kolejną próbę poruszenia tego tematu. Na pozór ciężko się z tym nie zgodzić. Jaki bowiem jest sens prowadzenia po raz kolejny dyskusji na temat komunikacji?

Czyż w tej kwestii wszystko nie zostało już dawno temu powiedziane? Tak postawiona sprawa wymaga błyskawicznej reakcji: sama komunikacja nigdy nie zeszła na drugi plan i warto o niej rozmawiać zawsze, gdy tylko nadarza się ku temu sposobność.

W ostatnich latach samo podejście do zarządzania uległo pewnej metamorfozie. Warto tutaj podkreślić najbardziej znaczącą, która w swojej idei dotyczy odejścia od wzoru menadżera dowodzącego. Ten „wielki brat”, którego głównym zadaniem było kontrolowanie prowadzonych przez jego podwładnych prac, zdaje się powoli odchodzić w niepamięć. Jego miejsce zastępuje nowy, wyznaczony dla wszystkich wzór idealnie pracującego przełożonego, który staje się raczej doradcą niż dozorcą.

Co jest wynikiem tego przekształcenia?

Współczesny menadżer nie jest już (i chwała za to) zobowiązany do samodzielnego wykonywania wielu (czytaj: wszystkich) prac. Zleca on ich przeprowadzenie zarządzanym przez siebie pracownikom. Tutaj należy zatrzymać się na moment.

Z życia wzięte …

Zamknijmy na moment oczy i wyobraźmy sobie prezesa małej firmy. Ten biegnie właśnie na spotkanie ze swoim najważniejszym klientem. Świadomość tego, że od jego wyniku może zależeć naprawdę wiele, raczej nie dodaje mu animuszu. Wtem na jego drodze staje pracownik i z uśmiechem na twarzy oznajmia: — Panie prezesie, mam te dane, o których wcześniej rozmawialiśmy. Kupili u nas towaru za dwieście tysięcy…

Co robi zagadnięty niespodziewanie człowiek? Kiwa głową ze zrozumieniem i podąża dalej. Po kilku metrach drogę zastępuje mu kolejna osoba. Tym razem na jego drodze pojawia się kierownik projektu, który widząc pośpiech przełożonego, nie zamierza go dłużej zatrzymywać i tylko rzuca w jego kierunku:

— Widzimy się za półtorej godziny?

Jaka jest reakcja prezesa? Jeszcze raz kiwa głową i widząc już drzwi sali konferencyjnej, w milczeniu przekracza jej próg, by po sekundzie witać się z oczekującym na niego klientem.

Skoro forma jego działania została aż tak znacząco zmodyfikowana, to być może zmiany wymaga także tradycyjny paradygmat związany z przypisywanymi do jego stanowiska „ustawowymi” cechami? I z tym ciężko się nie zgodzić. Skoro menadżerowie potrzebują innych ludzi i chcą, by ci pracowali w sposób oceniany przez nich jako najbardziej efektywny, muszą przyswajać wymienione wcześniej, potrzebne im w codziennej pracy umiejętności.

O ile kilka lat temu szef widoczny był w zasadzie tylko podczas jakichś oficjalnych uroczystości, o tyle dzisiaj wymaga się jego codziennej obecności w tradycyjnym miejscu pracy każdego szeregowego pracownika firmy. Wychodzimy z gabinetów, i to w pośpiechu wychodzimy…

Porada nr 1

Teraz zastanówmy się przez moment, ile wspomniany wcześniej prezes zapamiętał z tego, co usłyszał na korytarzu? Nabierzmy głęboko powietrza w płuca i wykrzyczmy: nic! Zaraz po wejściu do sali skoncentrował się na postaci oczekującego już na niego klienta i nie powtórzył niczego, co zostało do niego powiedziane przez napotykanych po drodze pracowników. Tym samym podstawowy warunek zapamiętywania nie został spełniony.

Nic nie opuściło jego pamięci krótkotrwałej i, dzięki powtórzeniom, nie zostało przeniesione do pamięci długotrwałej. A na to mamy tylko minuty… Nie gniewajmy się zatem na niego, gdy po spotkaniu zadzwoni z pytaniem o kwotę zakupów lub spóźni się na spotkanie projektowe. Tak bowiem wygląda szara rzeczywistość…

By realizować zadania stawiane przed nimi samymi, menadżerowie posługują się armiami ludzi. Silna osobowość, zdolności interpersonalne oraz dobre zrozumienie organizacji i działalności firmy pozwalają zawsze odnieść sukces. Co jest jeszcze potrzebne do tego, by w czasach teraźniejszych mówić o pełni szczęścia? Komunikacja?

Zastanówmy się przez chwilę, kiedy podlegający nam ludzie zrobią dokładnie to, czego od nich oczekujemy. Nie bez znaczenia są chyba tutaj ich kwalifikacje. Ale czy to oznacza, że warunkiem przyjęcia do waszej firmy jest posiadanie wykształcenia wyższego bez względu na rodzaj zajmowanego przez pracownika stanowiska? Uznajmy to pytanie za raczej czysto retoryczne…

Porada nr 2

O komunikacji mówmy zawsze jak o czymś zależnym w pełni od nas samych. Nie jest to bowiem powstające gdzieś w niebycie organizacyjnym zjawisko. Zawsze jest ona zależna od poszczególnych, konkretnych osób. To każda z nich ma wpływ na jej jakość…

Co zatem jeszcze na nich wpływa? Co powoduje, że otaczający menadżera pracownicy naprawdę wiedzą, co mają robić? Odpowiedzi na to pytanie można podać co najmniej kilka. Aby uprościć całą sprawę, skoncentrujmy się nie tylko na kwalifikacjach pracowników, ale i na samym menadżerze. Przecież i on musi mieć wpływ na zachowanie podwładnych. I ma. Ale czy tylko po jego stronie leży za to odpowiedzialność? Może lepiej posłużyć się zdrowym rozsądkiem i zacząć zakładać, że prawda leży gdzieś pośrodku…

I dopiero z tym stwierdzeniem możemy się zgodzić.

Odpowiedzialność za skuteczność komunikacji leży zarówno po stronie menadżera, jak i pracownika. Świadczy o tym charakter tego procesu, ale o tym będzie mowa już za moment. Teraz przyjrzyjmy się poszczególnym rodzajom samego procesu.

Typy komunikacji

O samej komunikacji możemy prowadzić dyskusję z punktu widzenia różnych czynników. I tak przyglądając się jej z perspektywy miejsca, w którym zachodzi, będziemy mogli wskazać dwa główne rodzaje tegoż zjawiska:

1. zewnętrzny,
2. wewnętrzny.

Dla potrzeb tego opracowania uprościmy nieco zagadnienie. Osoby chcące zajmować się tematyką public relations oczywiście poczują niedosyt, gdyż zakres komunikacji zewnętrznej, a więc prowadzonej głównie na zewnątrz firmy, zostanie wyłączony z tego opracowania. Dla uspokojenia nieco rozgoryczonych tym faktem czytelników, dokonana zostanie tylko jedna próba jej podsumowania. Wypada mieć jedynie nadzieję, że to wystarczy, by ukoić nerwy wpatrzonych w te słowa osób.

Dlaczego zdecydowano się na taki ruch? Komunikacja zewnętrzna swoim zakresem przypomina nieco tworzenie autoportretu. W jej wnętrzu, o ile można użyć tego typu określenia w stosunku do niej, zawierają się informacje przekazywane kontrahentom, klientom i całemu otoczeniu zupełnie otwartym językiem.

Uzupełnia je to wszystko, co zostaje, posługując się językiem twórców reklam bądź umów, dopisane małym druczkiem gdzieś u dołu strony… O co tutaj chodzi? To wszystko, co firma mówi o sobie zupełnie świadomie lub mimochodem.

Zapamiętaj

Komunikacja ma miejsce dopiero wtedy, gdy przekaz dociera do odbiorcy, a ten jest w stanie zrozumieć przekazywane w nim treści…

Te dwa składniki muszą być ze sobą mocno związane, zazębiając się i uzupełniając nieustannie. Dopiero ich pełne współdziałanie buduje kompletny i odpowiednio spreparowany obraz, zgodnie z którym firma jest odbierana na zewnątrz.

Jego wynikiem jest reputacja całej organizacji. Gdy jest dobra, budzi wśród wszystkich zaufanie. Poprawia autorytet na rynku, zarówno pośród dostawców, jak i samych klientów. Aby o niej dyskutować, należałoby się zgłębić w tematykę związaną z tworzeniem stron internetowych, media relations, systemów identyfikacji wizualnej, autoprezentacją i wystąpieniami publicznymi, przygotowywaniem imprez zewnętrznych, targowych i szeregiem innych, związanych wybitnie z tym aspektem komunikacji spraw.

Dlatego właśnie zajmiemy się tylko komunikacją w ujęciu wewnętrznym. Pod tym określeniem ukrywa się proces przekazu informacji w organizacji. Nie jest on bezosobowy. Ma na celu w zasadzie tylko jedno: wzbudzić wśród pracowników zrozumienie dla wszystkich decyzji podejmowanych w obszarze organizacji i zarządzania przedsiębiorstwem oraz zbudować odpowiednie postawy, oparte na lojalności i identyfikacji z firmą. Dopiero ten zakres oddaje sedno sprawy. W tej rzeczywistości powinien potrafić odnaleźć się każdy menadżer.

Zapamiętaj

W komunikacji niewerbalnej najważniejsze elementy związane są z gestykulacją, wyrazem twarzy, dotykiem i kontaktem fizycznym, wyglądem, różnego rodzaju dźwiękami, kanałem wokalnym, spojrzeniami, dystansem fizycznym między rozmówcami i pozycją ich ciał.

Większość osób jest w stanie opracować najprostszy podział komunikacji, opierając się tylko na własnym przeczuciu. Mowa tutaj o odróżnieniu jej części werbalnej od niewerbalnej. Dyskutując o komunikacji, zawsze mamy na myśli któryś z jej rodzajów lub obydwa naraz. Pierwsza z tutaj wymienionych form jest najczęściej spotykaną metodą przekazywania informacji.

Dokonywana za pomocą mowy, zawiera w swoim zakresie szereg elementów, przy pomocy których dochodzi do zaistnienia samego przekazania treści zgodnych z zamiarem nadawcy.

I tak, najczęściej ludzie werbalnie komunikują się ze sobą przy pomocy:

1. przemówień,
2. rozmów indywidualnych i grupowych,
3. plotek.

Dla niektórych formą komunikacji werbalnej będzie też słowo pisane. Zazwyczaj ukrywa się ona pod postacią:

1. notatek,
2. listów,
3. telefaksów,
4. e-maili,
5. zawiadomień,
6. wszelkich innych metod przekazywania słów czy symboli
na piśmie.

Komunikaty pisemne mają pewną, dla jednych wątpliwą, a dla drugich znaczącą, przewagę nad ustnymi. Polega ona na ich materialnej formie, możliwości sprawdzenia i kontroli. Komunikaty tego typu mogą być przechowywane przez długi okres. Co za tym idzie, są możliwe do zweryfikowania i odtworzenia w dowolnym momencie, a przekazywane przy ich pomocy treści w każdej chwili mogą zostać ponownie przywołane.

Komunikacja niewerbalna stanowi drugą z metod przesyłania informacji i choć pozostawia znacznie większą dowolność interpretacyjną, składa się z równie szerokiego albo nawet liczniejszego od poprzednio omawianego zbioru elementów.

Możemy w niej odnaleźć:

1. dłoni, palców, nóg, stóp, głowy i tułowia;

2. wyraz twarzy — związane z nim przekazywanie stanów emocjonalnych, ale i informacji obiektywnych (negacja, potwierdzenie);

3. dotyk i kontakt fizyczny — od głaskania po uderzenie;

4. wygląd fizyczny — sposób ubierania się, czesania, ozdabiania, malowania, ekspozycji wizualnej zarówno mężczyzn, jak i kobiet;

5. dźwięki paralingwistyczne — westchnienia, pomruki, płacz, sapanie, gwizdanie, jęki, śmiech, przydźwięki w rodzaju „eee”, „yyy”, słowem: wszelkie odgłosy, których poszczególne elementy nie tworzą słów i/lub ich części;

6. kanał wokalny — intonacja, akcentowanie, barwa i wysokość głosu, rytm i szybkość mówienia;

7. spojrzenia — kontakt wzrokowy, w którym jakość i długość spojrzeń jest znaczącym elementem komunikacji (od razu nasuwa się tylko jedno: powłóczyste spojrzenie…);

8. dystans fizyczny między rozmówcami;

9. pozycja ciała — napięcie oraz stopień rozluźnienia, otwartość lub zamknięcie.

Podsumowując to, co zostało przedstawione, jeszcze raz warto podkreślić dwa ujęcia komunikacji: zewnętrzne i wewnętrzne. Jeśli patrzeć na proces komunikowania z punktu widzenia przepływu informacji, można powiedzieć, że zachodzi ona w układach pionowych lub poziomych i każdy z nich może przyjmować formę werbalną i niewerbalną. To tyle na temat rodzajów komunikacji. Zajmijmy się teraz nieco innym zagadnieniem i pod dyskusję oddajmy sprawy związane z kierunkiem przekazywania informacji….[...]

Dlaczego warto mieć pełną wersję?

Menadżer doskonały. Komunikacja»

Menadżer doskonały to seria publikacji będących narzędziem dla wszystkich, którzy chcą podążać ścieżką doskonalącą umiejętności menadżerskie. Tej wiedzy nie nabędziesz na studiach. Otrzymujesz ją teraz w książce – od praktyka i mentora, który chce Cię wspierać podczas Twojej zawodowej edukacji.

Grzegorz Szczerba to menadżer, trener, konsultant – ma za sobą kilkanaście lat pracy na stanowiskach kierowniczych, posiada wieloletnie doświadczenie z zakresu doradztwa, prowadzenia szkoleń i zarządzania. Pierwsza publikacja z serii to „Menadżer doskonały. Komunikacja „.

Umiejętności komunikacyjne, swoboda nawiązywania kontaktów w ocenie autora i nie tylko jego samego, stają się praktycznie najważniejszym elementem pracy menadżera. Dlaczego? Jeśli ten nie będzie w stanie porozumieć się z zarządzanymi przez siebie pracownikami, nie osiągnie niczego. Gdy ludzie nie pójdą za stojącym na czele przywódcą lub ruszą za nim tylko z przymusu, nie będzie możliwe wykorzystanie pełni drzemiącego w nich potencjału”.

Dzięki książce „Menadżer doskonały. Komunikacja ” m.in: – poznasz zasady dobrego komunikowania, – nauczysz się likwidować bariery komunikacyjne, – dowiesz się, jak skutecznie komunikować z zespołem, – nauczysz się lepiej rozumieć i lepiej przekazywać konieczne informacje. Według najprostszego podziału menadżerów można podzielić na dwie kategorie: – grupa mówiących o sobie, podkreślających własne umiejętności, zasługi i osiągnięcia; – grupa o której mówią inni, podkreślając ich własne umiejętności, zasługi i osiągnięcia. Warto zastanowić się, do której z nich pragnie się należeć.

Jak sprawić, by Twój potencjał ujrzał światło dzienne, dowiesz się z tej publikacji.

Sukces w pracy


Co nam przeszkadza w osiągnięciu sukcesu zawodowego?

Artykuł jest fragmentem publikacji Iwony Majewskiej-Opiełko Akademia Sukcesu»

Zaczniemy działać, gdy naprawdę zrozumiemy, ile zyskamy, żyjąc zgodnie ze swoim przeznaczeniem i możliwościami.

Mieszkam w Stanach Zjednoczonych i moja dzisiejsza refleksja dotyczy głównie tego, co dzieje się tutaj. Mechanizm zachowań utrudniających sukces zawodowy jest jednak ten sam w Polsce, wszak jest ona dla większości również zupełnie nowym państwem — z innym ustrojem, innymi potrzebami — niemal Ameryką…”.

Tak zaczynałam ten artykuł kilkanaście lat temu. Istotnie tak było. Analogie są i teraz, kiedy transformacja w zasadzie się dokonała
— łączy nas choćby dekoniunktura gospodarcza i trudności finansowe roku 2013.

Pisałam dalej: „Przybywamy na ten kontynent z głową pełną marzeń, z rękami gotowymi do pracy, a sercem pełnym nadziei…

Czyż nie tak? Nie opuścilibyśmy wszak Polski bez wiary w lepsze życie, nadziei na to, że stanie się ono naszym udziałem, i gotowości do pracy w kierunku realizacji tych marzeń. Przywiodła nas tu nadzieja na sukces i szczęście”.

I znowu jest analogia: z nadziei na sukces i lepsze życie wyrosła III Rzeczpospolita, z takich marzeń zrodziła się Solidarność i powstał nowy ustrój. Polacy bardzo wiele obiecywali sobie po nowym — demokratycznym i wolnorynkowym ustroju.

Dlaczego zatem niektórzy nie dostrzegają na co dzień obecności sukcesu i szczęścia, a nadzieję i marzenia zgubili gdzieś po drodze? Dlaczego jest sporo ludzi rozgoryczonych i niezadowolonych?

Dlaczego nie wszyscy znajdują radość w wykonywanej pracy, nie postrzegają tego, co robią, jako zawodowego sukcesu?

Przede wszystkim wydaje mi się, że podobnie jak ci, co przyjeżdżali do Ameryki, znali rzeczywistość kapitalistyczną z opowiadań, filmów i własnych marzeń. Niestety zastana rzeczywistość odbiegała od tych obrazów i nie każdy potrafił dostosować się do nowych warunków.

Najgorsze jest to, że rzadko kto marzy o konkretnym zawodzie, o konkretnej pracy, o tym, co z powodzeniem i radością wykonuje, ale raczej o profitach, jakie ich praca (bliżej nie wiadomo jaka) daje. Nawet sprzyjającą rzeczywistość trudno jest wykorzystać.

Myślę zatem, że przyczyną tego niezadowolenia jest właśnie brak pracy zgodnej z upodobaniami i odpowiadającym im wyuczonym zawodem. Albo zawód, który mamy, nie jest tak naprawdę przez nas wybrany, ale wyuczony pod wpływem społecznych trendów, rad rodziny czy… przypadku. Albo zawód mamy wymarzony, ale nie możemy znaleźć pracy, w której moglibyśmy się realizować.

Albo, owszem, wykonujemy ten zawód, ale wolelibyśmy coś, co łączyłoby się na przykład z większym prestiżem i… wyższym wynagrodzeniem.

Proszę pamiętać, że dziś telewizja, filmy, kolorowe magazyny szybko potrafią przekonać słabych w swoich przekonaniach ludzi, że w porównaniu z innymi niewiele osiągnęli i… nie mają prawa uważać się za ludzi szczęśliwych czy ludzi sukcesu.

Rośnie w nas przez to poczucie bezsilności i rozgoryczenie.

Wpadamy w „pracowity marazm”. Te słowa przeczą sobie jedynie pozornie, bo tak naprawdę ludzie, którzy nie kochają swojej pracy, wykonują ją niejako automatycznie, bez pełnego zaangażowania, bez nadprogramowych działań i bez polotu. Przestają czasem w takiej pracy w ogóle czuć, obojętnieją na szereg zjawisk.

Ponieważ w organizmie nic nie ginie, a każda akcja musi spowodować reakcję, negatywne uczucia jednak się gdzieś odkładają, a następnie wylewają w postaci żółci i rozgoryczenia, w złośliwości, cynizmie, sarkazmie lub biadoleniu.

W ten sposób niestety zabijają już nie tylko własne marzenia, ale także marzenia innych.

Jakież to przyczyny powstrzymują ludzi przed podjęciem wymarzonej pracy?

Kiedy pytałam o to studentów Akademii Sukcesu lub moich ówczesnych klientów, rzadko otrzymywałam odpowiedzi inne niż następujące: „bo jestem emigrantem”, „ciężko jest dostać
pracę w tym zawodzie”, „słabo znam angielski”, „nie mam znajomości”, „nie mam szczęścia”, „nie mam dobrego resume”.

Kiedy pytam dziś o to Polaków, słyszę: „jestem za stary”, „jestem za młody”, „bo jest kryzys”, „ciężko jest dostać pracę w moim zawodzie”, „nie ma pracy”, „słabo znam angielski”, „nie mam znajomości” „nie mam szczęścia”, „nie wiem, jak się za to zabrać” i — to lubię najbardziej — „wysłałam swoje CV do X firm i żadnej odpowiedzi” i wreszcie — „szukam, pytam, rodzina szuka”. Jak widać, „argumenty” są bardzo podobne, rzekłabym: takie same.

I — może to Ciebie zdziwi — prawdziwe przyczyny takiej sytuacji — również. I tam, i tu są wszak ludzie, którzy w tych samych warunkach dostawali tę wymarzoną pracę lub sami ją sobie (jak w moim przypadku) organizowali.

Przyjrzyjmy się bliżej powodom takiej sytuacji i stosowanym wykrętom. Po pierwsze ludzie bardzo często mają zawód, który nie ma nic wspólnego z ich marzeniem, zatem praca, jakiej szukają, również nie może być wymarzona.

Takiej pracy szuka się z mniejszą pasją, nie widać jej też w nas, kiedy przychodzi do spotkania z ewentualnym pracodawcą, nie zauważa się również pojawiających się możliwości. Nie przyciąga się do siebie czegoś, czego się szczerze nie pragnie. Tak naprawdę taki ktoś szuka „jakiejś pracy” albo „dobrej pracy” — oba pojęcia są równie enigmatyczne.

Po drugie, jeśli ktoś rzeczywiście ma wymarzony zawód, skończył szkołę, którą chciał naprawdę skończyć i nie może znaleźć pracy, w której mógłby się realizować, to znaczy, że brakuje mu…
charakteru. Może nie wierzy w siebie, nie ma wystarczająco dużo poczucia własnej wartości; może ulega schematom typu „jest kryzys”, „nie ma pracy w tym zawodzie”; może nie potrafi myśleć pozytywnie i w kategoriach obfitości; może brakuje mu prawdziwej odpowiedzialności, proaktywnego działania, przejmowania sterów życia we własne ręce; a może za mało pracuje nad własnym mistrzostwem w swoim zawodzie, nie doskonali swojej wiedzy.

To można nadrobić, pracując nad charakterem, na przykład w Akademii Sukcesu albo w Akademii Skutecznego Działania (ASD).

Ponadto ktoś, kto kocha swój zawód, będzie gotów robić nawet bez pieniędzy to, czego się nauczył, by móc być blisko i by się dalej rozwijać. Pracowałam przez pewien czas za darmo, a nawet
do budowania swojej zawodowej pozycji dokładałam… z pieniędzy męża.

Ale to także jest normalne. Czasem trzeba zainwestować w swoją wymarzoną karierę. To z pewnością jest coś, czego się nikt nie spodziewał ani w Stanach Zjednoczonych, ani w lepszej Polsce. A z mojego doświadczenia wynika, że rzadko kto jest na to gotowy. Większość chce natychmiast zarabiać.

I wreszcie trzecia sytuacja, kiedy ktoś wykonuje zawód, który lubi, ale chciałby, żeby łączyło się to z większymi pieniędzmi i ewentualnie prestiżem. Cóż. Jedna rada: musi być w tym świetny, znakomity, najlepszy, prawie najlepszy… Zresztą jeśli ktoś naprawdę kocha jakąś pracę, bardzo szybko staje się w niej lepszy — poświęca jej więcej czasu, więcej godzin i to powoduje, że staje się szybciej mistrzem.

A mistrz w każdym zawodzie dostaje swoje pieniądze i swój prestiż. Mistrzowie nie narzekają, bo albo mają tak wielką radość i prestiż płynące z wykonywania pracy (spójrz choćby na nauczycieli z zamiłowania), że przesłaniają im one brak pieniędzy, albo szybko stają się dobrze zarabiającymi mistrzami (popatrz na niektórych lekarzy, programistów, inżynierów, pisarzy, psychologów etc.).

A teraz spójrzmy na te argumenty z innej strony:

Emigranci, wśród nich również ˜˜ Polacy, stanowią większość pracujących zgodnie ze swym wykształceniem. Ameryka jest krajem emigrantów i w tym również tkwi jej siła. Nie inaczej jest dziś w Europie, gdzie mamy prawo podejmować każdą pracę, a nie tylko tę nisko płatną.

˜˜Nawet w czasach Wielkiego Kryzysu, kiedy o pracę naprawdę było trudno, ludzie pracowali, ba, robili nawet majątki. Dzisiaj również ktoś wykonuje pracę, którą nam „trudno jest dostać”.

Często angielski osób niemogących znaleźć ˜˜ właściwej pracy jest lepszy niż tych, które ją dostały. Wreszcie — co stoi na przeszkodzie w opanowaniu angielskiego w stopniu wystarczającym do objęcia każdego stanowiska?!

Znajomości z pewnością ułatwiają uzyskanie pracy (co jest normalne — chętniej zatrudnia się poleconych ludzi i nie ma w tym nic nagannego), jednakże z badań nad skutecznością w poszukiwaniu pracy nie wynika, by był to czynnik podstawowy. Znajomości nie są zresztą czymś nieosiągalnym, zamiast zatem ubolewać nad ich brakiem, trzeba je… nawiązać.

Tak zwane szczęście w życiu to kombinacja przygotowania i okoliczności. Sprzyjające okoliczności rzadko pojawiają się nieprzygotowanym, a może inaczej — nieprzygotowani nie są w stanie ich zauważyć. Dlatego nie narzekajmy na brak szczęścia, ale przygotujmy się do spotkania ze wspaniałą okazją!

A dobre CV? Zdaniem R.N. Bollesa, specjalisty w dziedzinie szukania pracy i zmieniania zawodu, około 9% pracowników znajduje pracę poprzez odpowiadanie na ogłoszenia i tylko 8% poprzez masowe rozsyłanie życiorysów. W swojej książce Spadochron podaje przykłady życiorysów, których żaden fachowiec uznałby za poprawne, a które jednak zainteresowały potencjalnych pracodawców na tyle, by chcieli zobaczyć ludzi, którzy je napisali.

Widzimy zatem, że te przeszkody to tak naprawdę… wykręty lub niezrozumienie sedna sprawy, czyli tego, co naprawdę trzeba posiadać, aby dostać wymarzoną pracę.

Jak widzimy, argumenty w Polsce i Stanach są bardzo podobne, łącznie z nieznajomością angielskiego, przy czym w Polsce odpada wymówka „emigrant”, a dochodzi… „wiek” — magiczne cyfry różne u różnych ludzi — 45, 40, 35, a nawet 30 lat. Tak, jeden z moich znajomych twierdził, że człowiekowi ponad trzydziestoletniemu znacznie trudniej dostać dobrą pracę niż komuś młodszemu.

Być może niektórzy pracodawcy prezentują tak poważną nieznajomość psychiki człowieka i jego możliwości. Myślę jednak, że to po prostu kolejny wykręt tych, którym „nie wyszło” albo nawet nie próbowali.

A co naprawdę trzeba posiadać? Przede wszystkim… marzenia o pracy. Nie wolno opuszczać rąk, rezygnować, zastępować namiastkami życia tego, co mogłoby być życiem prawdziwym. Po drugie, trzeba uwierzyć w to, że jest się wystarczająco dobrym, by uzyskać tę pracę, a jeśli stwierdzamy braki — uzupełnić je. Po trzecie — poszukiwać pracy aktywnie i w sposób planowy, z zaangażowaniem nie tylko wiedzy na temat rynku pracy i najskuteczniejszych metod jej szukania, ale również angażując do tego wszystkie swoje umiejętności i zdolności oraz… podświadomość. Po czwarte wreszcie: nauczyć się przedstawiać z najlepszej strony.

Nie zawsze jest to łatwe, gdyż nie uczono nas ani wiary w siebie, ani umiejętności pokazywania się z najlepszej strony, ani także korzystania z podświadomości. Na szczęście nauczyć można się wszystkiego, trzeba tylko znaleźć odpowiednie źródła nauki. Jest sporo książek pomagających w odnalezieniu w sobie mocnych stron i wiary we własne siły, istnieją kursy i szkolenia ułatwiające odnalezienie i demonstrowanie swojego lepszego „ja”.

Namawiam zatem — odgrzejmy swoje marzenia, uwierzmy, że możemy zrobić ze swoim życiem wszystko, czego naprawdę pragniemy i — do dzieła!

ZADANIA

Zapisz najważniejszą d ˜˜ la Ciebie myśl z przeczytanego tekstu.

˜˜Jeżeli nie lubisz swojej pracy albo nie możesz jej znaleźć, zastanów się, co chciałbyś naprawdę robić i zorientuj się, jakie działania trzeba przedsięwziąć, aby ją wykonywać. Potraktuj to przynajmniej jako ćwiczenie w proaktywności.

Dlaczego warto mieć pełną wersję?

Akademia Sukcesu»

Akademia sukcesu Książka, to kompletny, roczny program zmiany osobistej. Zawiera 47 lekcji i 170 ćwiczeń zaplanowanych przez jednego z największych polskich ekspertów w tej dziedzinie. Zanim jednak dołączysz do „studentów” Akademii Sukcesu, warto poznać, czym będziemy się zajmować.

Przede wszystkim: – Zrozumiesz, w jaki sposób osobisty rozwój może stać się sposobem na życie, którego pozazdroszczą Ci osoby w Twoim otoczeniu. – Wykonasz test, dzięki któremu dowiesz się, kim tak naprawdę jesteś. Jest to bezcenne ćwiczenie, którego nie znajdziesz w żadnej innej książce. – Zrozumiesz sekrety asertywności, czyli dowiesz się, jak nigdy więcej nie dać się zranić innym. – Poznasz ćwiczenia, które pomogą Ci rozwinąć intuicję. – Odkryjesz, jak zapewnić sobie zdrowie, wykorzystując proste prawa naszego umysłu. – Nauczysz się, jak rozpalić w sobie świadomość obfitości.

Iwona Majewska-Opiełka, autorka „Akademii sukcesu”, jest doradcą rozwoju osobowości i trenerem liderów w USA i Kanadzie, a od 1994 roku także w Polsce. Pani Iwona jest założycielką Akademii Skutecznego Działania. Prowadziła zajęcia pod auspicjami Business Centre Club. Z jej seminariów i szkoleń skorzystali i nadal korzystają przedstawiciele większości liczących się dużych firm w Polsce. Jej nauczycielami byli: Stephen R. Covey, Anthony Robbins, Brian Tracy, Susan Jeffers, Bob Proctor, David Whitley, Wyne Dyer i inni.

Opinia o książce:

„Książka interaktywna, wciąga jak trąba powietrzna. Emanuje dziwną mocą, odmienia każdą następną chwilę życia. Jeszcze nie skończyłam czytać, bo mam przeprowadzkę, ale aż ciarki mnie przechodzą na myśl, co będzie dalej… Chce się żyć!”

Alina Kizierowska, nauczyciel języków obcych, wykładowca bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Przyłącz się teraz do Akademii Sukcesu i zacznij zmieniać swoje życie pod okiem jednego z największych ekspertów w dziedzinie zmiany osobistej.

Jak się motywować do działania – co motywuje do pracy?


Jak przestać odwlekać, mieć więcej czasu dla siebie i cieszyć się życiem?

Artykuł jest fragmentem publikacji Bartłomieja Popiela Przestań odwlekać i zacznij działać!»

Rodzaje odwlekania

Przeanalizowałem setki maili, jakie otrzymałem od ludzi, którzy mają problem z odkładaniem na później. Przeprowadziłem wiele rozmów i moim zdaniem odwlekanie można podzielić na trzy zasadnicze segmenty. Z pewnością któryś z nich pasuje do ciebie. Gorzej, gdy zgadzają się wszystkie trzy, ale i z tym możesz sobie poradzić.

Odwlekanie terminowe. Najprościej rzecz ujmując: masz wykonać zadanie na określony termin. Zwlekasz z podjęciem działania tak długo, jak tylko się da.

Kiedy nieuchronnie zbliża się termin oddania raportu/projektu/pracy zaliczeniowej, wchodzisz na zupełnie nowe obroty. Skupiasz się maksymalnie i jakimś cudem dajesz radę. Niestety tego typu działanie jest dość ryzykowne, ponieważ przyjmujesz, że nic nie zakłóci twojej pracy.

Jednak pamiętaj, że życie ma głęboko gdzieś, czy masz jutro ostateczny termin, czy nie. Nagle możesz dowiedzieć się, że złodziej włamał się do twojego samochodu albo ktoś z twojej rodziny miał poważny wypadek.

Może też być tak, że twój najlepszy przyjaciel przyjedzie ze skrzynką wódki, chcąc świętować narodziny syna. I co? Wyprosisz go?

Powiesz: „Stary, no fajnie, ale wiesz, ja jutro mam oddać raport”. Spojrzy wtedy na ciebie i powie: „Ten raport, o którym wspominałeś trzy miesiące temu?

Jeszcze tego nie zrobiłeś? Ty skończony złamasie!”. On może użyć ostrzejszych słów i wiesz co? Będzie miał rację. Miałeś trzy miesiące, ale nic z tym nie zrobiłeś.

Odwlekanie osobiste. Z tym rodzajem odwlekania zmaga się ogromna liczba moich klientów. Problemy, jakie pojawiają się w tym obszarze, to np.:

1. Wykonywanie pracy, której nienawidzisz.

2. Lęk przed założeniem własnej działalności lub rozpoczęciem czegoś całkiem nowego.

3. Odwlekanie rozwiązania problemu. Ktoś jest nieśmiały, ale nic z tym nie robi. Daje wiarę temu, że zwyczajnie już taki jest.

Problemy, jakie pojawiają się w tym obszarze, to marzenia, aspiracje i inne szeroko rozumiane zmiany życiowe. To są sprawy najlepiej znane tylko i wyłącznie tobie. Nie mają żadnych ustalonych z góry terminów, więc nie uznajesz tego za odwlekanie.

Odwlekanie małych spraw. Podobno po tym, jak człowiek załatwia małe sprawy, poznasz, jak zachowa się w sprawach wielkiej wagi. Coś w tym jest.

Te małe sprawy, które odwlekamy, to np. sprzątanie mieszkania, telefon do kogoś z rodziny, umówienie się z dentystą na konkretny termin itp.

Wiesz, chodzi o naprawdę drobne zadania. Zwykle wygląda to tak, że zastanawiasz się przez chwilę: „Zrobić to czy nie zrobić?”. Po tym początkowym wahaniu postanawiasz daną rzecz odłożyć na bok. Pojawia się niechęć do doświadczenia zmęczenia. Uciekasz od najmniejszego dyskomfortu.

W której z powyższych kategorii najczęściej popełniasz błędy? Sprawy związane z realizacją zadań na określony termin? Czy te dotyczące życiowych zmian i codzienności?

Niech zgadnę — w każdej?

Dlaczego odwlekasz?

Pewnie zastanawiasz się, dlaczego tak się dzieje. Przecież masz marzenia, wiesz, co trzeba robić, a mimo to nic nie robisz. Marnujesz czas. Marnujesz energię i pogrążasz się w marazmie.

Zróbmy mały przegląd powodów odwlekania. Wiem, że czytasz tę książkę, bo chcesz poznać rozwiązania. Jednak zanim do tego dojdziemy, najpierw musisz dobrze poznać wroga.

Odwlekanie jest jak bandzior czający się na powóz przejeżdżający przez las. Jeśli nic o nim nie wiesz, to nie masz pojęcia, w jaki sposób zaatakuje, gdzie i kiedy. Nie masz świadomości, czy tylko zabierze łupy, czy też może będzie wolał nie zostawiać żadnych świadków i wyrżnie wszystkich jak oszalały rzeźnik.

Gdy poznasz przyczyny odwlekania, twoja reakcja będzie bardziej świadoma. Będziesz wiedział, że zbliżasz się do „niebezpiecznej strefy” i warto złapać za rękojeść miecza.

Zatem do rzeczy. Oto powody odwlekania:

1. Natychmiastowa gratyfikacja. Siedzenie przed komputerem jest wygodniejsze niż bieganie. Przeglądanie maila jest przyjemniejsze niż praca nad projektem. Wypicie kawy przed pracą jest nagrodą za pracę, która jeszcze nie została wykonana. Po co masz się wysilać i czekać na efekty, skoro dobre emocje możesz mieć tu i teraz? Przecież wystarczy tylko kilka kliknięć i już czujesz się lepiej.

2. Brak konsekwencji. W szkole stał nad tobą nauczyciel. W pracy przez ramię zaglądał kierownik. Niestety, kiedy pracujesz na własny rachunek musisz pilnować się sam.

Będąc freelancerem, sam sobie jesteś sterem, wiatrem i okrętem, dlatego często zbaczasz z kursu. Przeglądasz blogi, oglądasz wideo na Youtube, przeglądasz Facebook, grasz w gry i robisz wiele innych rzeczy, zamiast zająć się pracą.

Nie dostajesz nagany, nie jesteś wzywany do szefa na dywanik, zatem twoje zachowanie nie jest w żaden sposób ukarane. Kara oczywiście przyjdzie w postaci słabych ocen lub marnych zarobków, ale na razie jest jeszcze jest poza twoim doświadczeniem.

3. Przeceniasz swoje możliwości. Wybacz, ale wcale nie jesteś taki dobry, jak sądzisz. Gdybyś rzeczywiście był, miałbyś zdecydowanie lepsze efekty.

Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Twoje wyniki są słabe (nieważne, czy w nauce, czy w biznesie), bo ty jesteś słaby.

Może myślisz sobie: „Dzisiaj będę się obijał i zabiorę się za to od przyszłego tygodnia. Będę na tym maksymalnie skoncentrowany. Jak już się zmobilizuję, to zrobię wszystko od A do Z”. Niestety w konfrontacji z rzeczywistością wygląda to zupełnie inaczej. Pamiętaj, że chwila obecna to też kiedyś była przyszłość.

Prawda wygląda tak, że skoro teraz nie potrafisz się zabrać za pracę, to w przyszłości będzie tak samo. Może nóż na gardle nieco cię zmobilizuje, ale zobaczysz, że i tak nie zdążysz ze wszystkim na takim poziomie, jakiego oczekujesz.

Powtórzę to jeszcze raz: przeceniasz swoje możliwości. Wcale nie jesteś taki dobry, jak myślisz, że jesteś, a najlepszym tego dowodem są twoje wyniki. Kropka.

4. Realizujesz nie swój plan. Niestety odwlekanie, przerywanie pracy i oddawanie się przyjemnościom jest domeną osób, które zdecydowały się podjąć jakąś pracę, ale nigdy nie odbyły konkretnej podróży w głąb siebie.

Wspinają się po drabinie, która oparta jest o niewłaściwą ścianę. Jeżeli wybrałeś kierunek studiów ze względu na panujące trendy, to mocno się na tym przejedziesz.

Robiąc coś naprawdę doskonale, bez względu na fach, zarobisz godziwe pieniądze. Są kucharze, którzy gotują w zajazdach przy drodze, a są i tacy, którzy gotują dla gwiazd ekranu. Są krawcowe, które całe życie będą skracać nogawki, i są projektanci, którzy za swoje kreacje biorą ogromne pieniądze. Tak samo z fryzjerami, ogrodnikami czy trenerami fitnessu.

Kiedy odkryjesz, co lubisz robić, w czym jesteś dobry i za co ludzie ci zapłacą, to sprawa odwlekania będzie zamknięta raz na zawsze.

Osobiście lubię mówić. Zawsze byłem gadułą. Jestem w tym dobry. Lubię także zdobywać nową, praktyczną wiedzę i testować ją na sobie.

To poprawia jakość mojego życia. W ten sposób zmieniłem swoje nawyki, jestem w cudownym związku, wiem, jak rozwiązywać konflikty, jak szybko się uczyć i jak pracować produktywnie.

Kiedy coś zmienia moje życie, dzielę się tą wiedzą i ludzie chcą za nią płacić, czego najlepszym dowodem jest fakt, że kupiłeś tę książkę i właśnie ją czytasz.

Nie będę się tutaj rozpisywał, jak odkryć swoje wartości. Bardzo szczegółowo omawiam to w kursie Totalna Metamorfoza.

Kiedy odkryjesz swoje mocne strony i zrealizujesz zgodne z nimi cele (a to wcale nie jest takie proste), życie nabierze zupełnie innych barw. Doświadczysz szczęścia i cudownego uczucia zwanego spełnieniem.

Zajmij się tym tematem, żebyś nie obudził się jako sfrustrowany czterdziestolatek, który chciał być pisarzem, ale został prawnikiem, bo uległ presji ze strony rodziny.

Brak czasu to najgroźniejsza wymówka powodująca nieustanne odwlekanie»

5. Perfekcjonizm. Perfekcjonizm ma swoje dobre i złe strony. To, co produkujesz, będzie naprawdę wysokiej jakości, ale często będziesz poprawiał swoje projekty w nieskończoność.

Nagle pojawi się konkurencja, która wypuści swój produkt wcześniej i sprzątnie ci sprzed nosa najlepszą część tortu. Może będziesz lepszy, ale jak przekonasz ludzi do swojej oferty, skoro ich potrzeba już została zaspokojona?

Niestety dzisiaj nie jest aż tak ważne, kto jest lepszy, ale kto jest pierwszy. Warto spojrzeć na takiego giganta jak Microsoft.

Bill Gates wielokrotnie był krytykowany za techniczne błędy Windowsa. Strategia Microsoftu jest bardzo prosta: wypuszczamy produkt na rynek — ludzie zgłaszają błędy — wypuszczamy aktualizacje i uzupełnienia. Kto jak kto, ale Bill Gates chyba wie, co robi.

W końcu facet przez długi czas był najbogatszym człowiekiem na świecie. Nawet dzisiaj, mając tylko udziały w Microsofcie, Bill podczas porannego mycia zębów zarobi więcej niż większość ludzi na świecie przez całe swoje życie.

Panowie Hewitt i Flett, autorzy książki Perfectionism: Theory, Research, and Treatment twierdzą, że perfekcjonizm dzieli się na trzy zasadnicze kategorie:

a. Zorientowany na siebie — osoba sama sobie stawia wyśrubowane normy. Ma wysoką motywację do osiągnięcia perfekcji w tym, co robi. Wynika to z jej wnętrza. Sama ocenia pozytywnie bądź negatywnie swoje osiągnięcia.

b. Zorientowany na innych — to nic innego jak wymaganie od pracowników czy współpracowników perfekcyjnego działania. Często standardy wyznaczane przez człowieka z tak pojmowanym perfekcjonizmem są nierealistyczne.

c. Uwarunkowany społecznie — ten rodzaj perfekcjonizmu jest najbardziej dotkliwy. Jest to przekonanie, że inni ludzie (rodzina, współpracownicy, pracownicy,szefowie, klienci) mają wobec nas ogromne wymagania.

Osoba z takim podejściem czuje, że jej działania są nieustannie krytykowane. Wierzy, że otoczenie oczekuje od niej doskonałości.

Ludzie tak uwarunkowani nie czerpią przyjemności ze swojej pracy. Ciągle myślą, że to, co robią, nie jest wystarczająco dobre.

Badania potwierdzają, że perfekcjonizm niekoniecznie jest przejawem wewnętrznej potrzeby bycia najlepszym. Wynika znacznie częściej z presji zewnętrznej (która realnie niekoniecznie musi istnieć).

Kiedy prowadzę konsultacje lub szkolenia z efektywnej nauki, wymagam od podopiecznych przejścia przez „tor wyzwań” dla ich wyobraźni. Jest to powrót do dzieciństwa, gdzie wystarczył karton, kilka butelek, a reszta fabryki była namalowana w naszych głowach.

Zmuszam kursantów do zabawy wyobraźnią. Dorośli na początku mają z tym problemy. Dzieci radzą sobie lepiej, ale zauważam, że z roku na rok coraz młodsze roczniki nie radzą sobie z tworzeniem żywych, barwnych i nacechowanych emocjami wizualizacji. Kursanci na początku wstydzą się dzielić tym, co sami stworzyli.

Dlatego pierwszą rzeczą mocno podkreślaną na kursie jest przekonanie: „Zrób źle — ale zrób”.

Od razu nie będziesz miał takich skojarzeń jak ja, bo ja tematem zajmuję się od lat. Na początku nie będziesz też tak dobrym pisarzem jak Steven King, Harlan Coben, Andrzej Sapkowski czy Terry Prachett.

Myślę, że warto sobie zaszczepić to podejście. Pozwala ono ruszyć z miejsca, nawet jeśli uważasz, że nie jesteś zbyt dobrze przygotowany, albo że to, co zrobiłeś, nie jest wystarczająco dobre. Wypuść z rąk — zbierz opinię — popraw — wypuść ponownie.

6. Strach i niepewność. Odwlekasz podjęcie działania, bo jest to dla ciebie coś nowego. Coś, czego rezultatu nie potrafisz przewidzieć. Lęk przed nieznanym to nieco większy temat, dlatego poświęcę mu osobny rozdział.

Dlaczego warto mieć pełną wersję?

Przestań odwlekać i zacznij działać!»

Przestań odwlekać i zacznij działać!Jakie konkretne korzyści da czytelnikowi przeczytanie tej książki? Do kogo jest skierowana?

 

Czytelnik:

  • uwierzy, że zmiana nawyków związanych z odkładaniem na później jest możliwa, nie wynika z cech „wrodzonych”, ale jest nabyta, a tym samym możliwa do zmiany,
  • czytając, będzie odczuwał nieodpartą potrzebę rozpoczęcia od razu, załatwienia zaległych spraw,
  • od razu nastawi się na myślenie: co mogę zrobić już dziś, teraz, zaraz,
  • wreszcie rodzina będzie zadowolona, że nie pracuje w weekendy, tylko ma czas dla nich,
  • nabędzie szacunku sam do siebie, gdy będzie miał czas na to, co zawsze chciał zrealizować (może nauczy się grać na pianinie, przebiegnie maraton, napisze książkę, otworzy biznes),
  • pozbędzie się bezsensownych wymówek: że nie ma czasu, pieniędzy, wiedzy, umiejętności, możliwości, warunków…,
  • jego życie wejdzie na wyższy poziom.

Cechy tej pozycji:

  • konkretność, bez lania wody,
  • zawiera wskazówki sprawdzone przez autora,
  • rozwiązania do wdrożenia „od zaraz”, bez odkładania na później.

Błąd w pracy – jak się do niego przyznać?


Jak się przyznać do błędu w pracy?

Jeżeli popełniło się błąd podczas wykonywania swoich obowiązków służbowych i chciałoby się to najchętniej zataić z powodu obaw przez konsekwencjami, to nie można tego robić!

Takie potknięcie na pewno prędzej czy później wyjdzie na jaw, a my możemy mieć z tego powodu dużo poważniejsze problemy.

Popełniłeś błąd w pracy? – przyznaj się do niego jak najszybciej

Pamietaj! Jeżeli się już wie, że zrobiło się coś złego, to należy od razu iść na rozmowę do swojego szefa, bo w ten sposób, wykazujemy się odwagą i kompetencją.

Dobry przełożony jest świadomy tego, ze nawet najlepszemu pracownikowi może przydarzyć się błąd. Przyznając się do tego natychmiast, pokazujemy mu, że nie mamy nic do ukrycia oraz oddajemy się do jego dyspozycji.

Podczas rozmowy z przełożonym należy unikać ataków, a także składania winy na kogoś lub coś innego.

Pamiętaj! Nie można mówić szefowi: Popełniłem błąd, ale tylko dlatego, ze mam za dużo pracy.

Może on wtedy dojść do wniosku, ze nie nadajemy się na zajmowane przez nas stanowisko.

Nie można również przesadzać ze skruchą, bo może to wywołać u przełożonego irytację. Najlepiej szczerze przeprosić za błąd i krótko wyjaśnić, czym był spowodowany.

Jak najlepiej rozwiązać ten problem?

Udając się na rozmowę do naszego przełożonego należy mieć już przygotowaną gotową propozycję rozwiązania problemu.

Gdy pokaże się mu, że chcemy i potrafimy naprawić swój błąd, to zobaczy on, ze bardzo poważnie traktujemy problem i nie unikamy odpowiedzialności.

Takim zachowaniem podkreślimy także swoje profesjonalne podejście do obowiązków i pokażmy, że dbamy przede wszystkim o interesy pracodawcy, a nie chronienie siebie.

Pamiętaj! Gdy Twój błąd wyjdzie na jaw, zanim zdążysz o tym powiedzieć szefowi, to szczerze przeproś, bo najgorsze co można zrobić, to wypierać się swojego błędu.

To Ci może pomóc w pracy

Dowiedz się, dlaczego jedni stoją w miejscu, a drudzy wspinają się po szczeblach kariery zawodowej»

Poznaj historie ludzi, którym pomimo wieloletnich potyczek, udało się znaleźć zadowolenie z pracy»

Każdy dba o swoje. A TY? (sekrety naturalnej asertywności w pracy)»

 

Zarządzanie czasem w pracy


Jak zarządzać czasem w pracy?

Jeżeli nie nadążasz z wykonywaniem powierzonych Ci przez szefa zadań, to musisz odpowiedzieć sobie na podsadkowe pytanie:

Dlaczego się tak dzieje?

Może powodem jest tutaj Twoja nie najlepsza organizacja pracy?

Bardzo często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele czasu marnuje się na niepotrzebne działania.

Dla przykładu: zabieramy się do kilku rzeczy jednocześnie i potem nie jesteśmy w stanie ich skończyć w terminie.

Gdybyśmy każdą sprawę robili oddzielnie, to uporanie się z nimi przyszło by szybciej, bo nasz mózg jest w stanie skupić się maksymalnie tylko na jednej rzeczy.

Co zatem robić, by przyspieszyć swoją pracę?

Przed wszystkim należy postawić na dobrą organizacje pracy.

Warto wyrobić w sobie nawyk spisywania listy swoich zadań do wykonania. I to najlepiej na tydzień z góry.

Każde zadanie należy oznaczyć ze względu na ich ważność, np. od 1 do 3:

  • 1 – to sprawy, które nie mogą czekać;
  • 2 – zadania, które trzeba zrobić w najbliższym czasie;
  • 3 – to takie, które można zostawić na potem.

Dopóki nie zrealizuje się zadań z numerem 1, nie zabieramy się za rzeczy oznaczone jako 2 itd. Poza tym na wykonanie każdego zadania trzeba sobie wyznaczyć określony czas.

Pamiętaj! Należy przestrzegać harmonogramu.

Wtedy na pewno lepiej wykorzysta się dzień.

Nie można odkładać trudnych spraw

Jeśli mamy nawyk odsuwania w nieskończoność rzeczy, których nie lubimy robić, to warto skończyć z tym jak najszybciej, bo w ten sposób traci się także sporo czasu.

Dlaczego?

Ponieważ stale myśli się o sprawie, którą trzeba się jeszcze zająć, a to powoduje, że jesteśmy poddenerwowani i nie możemy się skupić na tym, co robi się w danej chwili i przez to traci się mnóstwo energii i pracuje się dużo wolniej.

Dlatego robiąc plan, rzeczy najmniej lubianych wpisuje się je na początek listy, by szybko je załatwić.

To Ci może pomóc

Jak zarządzać swoim czasem i mieć więcej czasu na wszystko. Zorganizuj się i osiągnij sukces w krótszym czasie»

Jak zadbać o swoje interesy w pracy, unikać wykorzystywania przez przełożonych i współpracowników, bez konfliktów, bez poczucia winy i ostatecznie, bez»

Jak rozmawiać o podwyżce z szefem?


 

Jak rozmawiać o podwyżce?

Cytaty pochodzą z audycji Pigułki wiedzy – Jak mówić NIE szefowi i skutecznie negocjować podwyżkę?»

„Mówić nie szefowi i negocjować podwyżkę to dwie sprzeczne tezy – prawda? Tak może się wydawać.”

Jak zbudować wiarę w siebie i poczucie własnej wartości?

„Ja właśnie powiem o dwóch takich rzeczach, które warto wyłuszczyć, żeby na tym zacząć się zastanawiać. To ma potężne przełożenie na poczucie własnej wartości”

Jak umiejętnie odmawiać szefowi bez obawy utraty pracy?

„Do tego prowadzi dość prosta droga, ale droga jednak konsekwentna, wymagająca jednak działań”.

„Trzeba pewnych zasad się trzymać. Jeżeli tak podchodzimy do sprawy, to on nas uznaje za profesjonalistę”.

Jak zdobyć uznanie otoczenia i wzbudzać szacunek ludzi?

„To są takie dwie, dzięki którym wszędzie możemy zyskać szacunek. Jeżeli my tą regułę wykorzystamy, to możemy sprawić, że ludzie nas polubią”.

„Co jeszcze ludzi do nas przyciąga? To jest taka ważna cecha. Warto to wiedzieć”

Jak skutecznie negocjować podwyżkę?

„Do rozmowy o podwyżce trzeba być naprawdę dobrze przygotowanym.”

„Każdy taki przykład należy ze sobą mieć. Trzeba zarzucić konkretami. To jest bardzo ważne”.

„To jest dla nas dobra informacja przecież. To znaczy, że co? Że jak ja to zrobię, to dostanę ta podwyżkę. Tak? Wiemy jak doprowadzić do tego, żeby zarabiać więcej”.

„I właściwie to jest klucz i tu też nie ma żadnych czarów”.

Na pytania odpowiada Miłosz Karbowski autor książki Własne zdaNIE. NIE tylko w pracy

Zamawiając teraz, cały pakiet 4 Pigułek Wiedzy oszczędzasz 20 zł. Dostęp do Pigułek otrzymasz natychmiast po opłaceniu zamówienia. Specjalny link zostanie wysłany na Twój adres email.

Złóż zamówienie na pakiet Pigułek Wiedzy»

 

Jak negocjować podwyżkę?


Pigułki wiedzyNegocjacja podwyżki wynagrodzenia

Pracujesz na etacie? To zapewne nie jest Ci to obojętne ile zarabiasz. Nie chce obiecywać Ci rzezy niemożliwych, ale może Cie to zainteresuje.

Każdy przecież chciałby zarabiać więcej..

Dostałem cynk, od ekipy Pigułek Wiedzy, że na najbliższy poniedziałek (26 marca), szykuje się naprawdę interesujące spotkanie.

Jeżeli zdecydujesz się wziąć w nim udział (jest tylko 300 miejsc), to dowiesz się:

Jak wpłynąć na wysokość swoich zarobków?

Miłosz Karbowski, ekspert w dziedzinie komunikacji społecznej i asertywności, autor książki „Własne zdanie. Nie tylko w pracy”odpowie m.in. na pytania:

Jak umiejętnie odmawiać szefowi bez obawy o utratę pracy?
Jak skutecznie negocjować podwyżkę?

oraz o innych rzeczach, które mają z tym związek, a większość z nas nie zdaje sobie z tego sprawy i sabotuje swoje działania.

Jeżeli:

  • często nie zgadzasz się ze swoim przełożonym, ale boisz się, że Twój sprzeciw Ci zaszkodzi;
  • uważasz, że zasługujesz na to, by zarabiać więcej, lecz myślisz, że w Twojej firmie nie ma szans na podwyżkę;
  • często czujesz i widzisz, że gdyby tylko osoby z Twojego otoczenia posłuchały Cię, wszyscy byście na tym skorzystali, to niezawodny znak, ze spotkanie, które odbędzie Cię się już w najbliższy poniedziałek da Ci spore korzyści.

Zapisz się na transmisję na żywo, ze spotkania, które odbędzie się już w najbliższy poniedziałek 26 marca, o godzinie 20:00.

Zarezerwuj miejsce, zamawiając pakiet 4 Pigułek Wiedzy»

by dowiedzieć się:

  • Jak zbudować wiarę w siebie i poczucie własnej wartości?
  • Jak umiejętnie odmawiać szefowi bez obawy o utratę pracy?
  • Jak zdobyć uznanie otoczenia i wzbudzać szacunek ludzi?
  • Jak skutecznie negocjować podwyżkę?

A jeśli nie wiesz czym są Pigułki Wiedzy, to zajrzyj na tą stronę: Pigułki wiedzy»

Pomoc prawna online


Porady prawne przez Internet

Porady prawne przez InternetJak otrzymać pomoc prawną przez Internet?

1) Zadajesz pytanie i otrzymujesz link do panelu administracyjnego.

Zadając pytanie, podajesz tytuł i treść pytania + ewentualnie załączony odpowiedni plik, a także swoje imię oraz e-mail. Dzięki temu pozostajesz anonimowy (nawet dla prawnika, który udzieli Ci odpowiedzi).

2) Pytanie zostanie wycenione.

Twoje pytanie zostanie wycenione w ciągu 2 godzin (w dni robocze – w godzinach od 7 do 20. W weekendy i święta – do 12 godzin).

Pamiętaj ! Wycena pytania nic Cię nie kosztuje i gdy uznasz, że cena Cię nie satysfakcjonuje, to bez żadnych konsekwencji będziesz mógł zrezygnować z usługi.

W wiadomości, która zostanie wysłana na podany przez Ciebie adres e-mail – otrzymasz link do specjalnego panelu administracyjnego. Będziesz mógł tam sprawdzić wycenę swojego pytania.

Panel – miejsce, w którym poznasz wycenę swojego pytania i dzięki niemu będziesz mógł na bieżąco śledzić status pytania, zdać dodatkowe pytania, a także opłacić usługę.

Pamiętaj ! W przyszłości pytania należy zadawać bezpośrednio przez panel.

3) Akceptujesz wycenę i pytanie zostaje przydzielone.

Jeżeli zaakceptujesz wycenę, to Twoje pytanie trafi do odpowiedniego prawnika. Będziesz miał dzięki temu pewność, że Twój problem zostanie rozwiązany przez specjalistę.

Pamiętaj ! Jeżeli twoje pytanie dotyczy np. prawa spadkowego, to możesz być spokojny, odpowie na nie prawnik, który specjalizuje się w tej dziedzinie, a jeśli prawa karnego – odpowie karnista itd.

Nie ma takiej możliwości, by na Twoje pytanie odpowiedział prawnik, który nie ma doświadczenia w danej dziedzinie prawa.

4) Prawnik odpowiada na Twoje pytanie.

Jeżeli Twoja wpłata zostanie zaksięgowana na koncie, to licząc od tego czasu, już w ciągu 24 godzin otrzymasz odpowiedź na swoje pytanie (wyjątkiem są pytania skomplikowane – wtedy o terminie odpowiedzi zostaniesz poinformowany już przy wycenie). Pisma i pozwy są opracowywane w ciągu 3 dni.

Pamiętaj ! Jeżeli zależy Ci na tym, by prawnik szybciej zajął się twoim problemem, to możesz:

  • skorzystać z przelewu poprzez system platnosci.pl;
  • wpłacając przelewem możesz wysłać potwierdzenie wpłaty i odpowiedź zostanie udzielona szybciej.

Gdy będzie potrzebna Ci faktura, to musisz wtedy wpisać dane potrzebne do jej wystawienia w swoim panelu.

5) Pytania dodatkowe.

Serwis prawniczy jest przygotowany na to, że klienci mogą mieć dodatkowe pytania w zakresie pytania głównego. Dlatego umożliwiono zadawanie nieograniczonej ilości pytań dodatkowych w nieograniczonym czasie.

Co to znaczy?

Po prostu, gdy coś wyda Ci się niejasne w odpowiedzi prawnika, to możesz go dopytać. Jeżeli nadal będziesz miał wątpliwości, to możesz pytać do skutku, aż wszystko się wyjaśni.

6) Gwarancja satysfakcji.

Jeżeli nie będzie zadowolony z udzielonej odpowiedzi, to Serwis prawniczy oferuje Ci gwarancję satysfakcji.

Działa to w ten sposób, że jeżeli pomimo pytań dodatkowych nie będziesz zadowolony z odpowiedzi prawnika i uzasadnisz to – zostaną zwrócone Ci pieniądze.

Dlatego nie zwlekaj. Problem nie rozwiąże się sam. Zadaj pytanie i pozbądź się niepotrzebnych zmartwień.

Porady prawne przez Internet