Czy można zwolnić pracownika, bo ma prawo do emerytury?


Pracownik z prawem do emerytury – czy można go zwolnić?

Za kilka miesięcy (od 1 października), zostanie obniżony wiek emerytalny. Kobiety będą mogły przechodzić na emeryturę w wieku 60 lat, a mężczyźni – 65 lat.

Na pewno wiele osób skorzysta z tych nowych przepisów, ale dla niektórych mogą być powodem do zmartwienia, bo będą się obawiać zwolnienia z pracy z powodu prawa przejścia na emeryturę.

Czy pracodawca może zwolnić pracownika, bo ten osiągnął wiek emerytalny?

Nie. Przepisy na to nie pozwalają.

Uwaga! Pracodawca nie ma prawa zwolnić pracownika jedynie dlatego, że osiągnął on wiek emerytalny. Można to zaznaczyć w wypowiedzeniu umowy o pracę, ale musi być także inny powód.

Potwierdza to ważna uchwała SN z 21 stycznia 2009 r. (sygn. II PZP 13/08) – do której muszą stosować się sądy w razie sporu z pracodawcą.

Według niej „Osiągniecie wieku emerytalnego i nabycie prawa do emerytury nie może stanowić wyłącznej przyczyny wypowiedzenia umowy o pracę przez pracodawcę (art. 45 par. 1 k.p.)”

Zdarza się jednak, ze pracodawca, który musi kogoś zwolnić, ze względu na dobro innych pracowników, typuje do tego osobę, która ma prawo do emerytury, bo wówczas, pomimo braku pensji, zabezpieczeniem finansowym będzie świadczenie z ZUS.

Uwaga! SN w wyroku z 19 stycznia 2016 r. (sygn. akt: I PK 72/15) uznał, ze jest to niedopuszczalne.

Jednocześnie wskazał jednak, zę aby nie doszło do dyskryminacji, pracodawca powinien dokładnie znać sytuację rodzinną i osobistą innych pracowników zajmujących takie samo stanowisko.

W praktyce trudno obiektywnie ocenić, kogo lepiej zwolnic, a zwłaszcza, że pracownik nie ma obowiązku udzielać informacji o dochodach czy sytuacji w rodzinie.

Miłego dnia  😉

Zniżki na bilety PKP


Zniżki PKP

W pociągach spółki PKP Intercity zniżka na bilet rodzinny wynosi 30% dla wszystkich podróżnych. Może z niej skorzystać id 2 do 5 osób, pod warunkiem, że jedną z nich jest dziecko, które nie ukończyło 16 lat.

Obowiązuje ona w:

  • Tanich Liniach Kolejowych (TLK);
  • pociągach Express InterCity (EIC) oraz pendolino – ich oficjalna nazwa to Express InterCity Premium (EIP);
  • pociągach Intercity (IC).

Uwaga! Zniżka dotyczy tylko biletów na podróż. Jeśli chcesz nieć miejsce w wagonie do leżenia lub z miejscami sypialnymi – dopłatę za to musisz uiścić w pełnej wysokości. Przy czym w wypadku dziecka, które ma mniej niż 10 lat nie jest to konieczne – może spać ono z opiekunem.

PKP Intercity ma też w swojej ofercie Super Promo, czyli zniżkę na pociągi EIC i pendolino – na wybranych trasach.

Ceny biletów na pociągi pendolino

Zaczynają od 29 zł (w 2 klasie). Tyle zapłacisz np. za przejazd z Katowic do Tych lub Zabrza. Podróż z Warszawy do Krakowa czy Sopotu kosztuje 49 zł, a z Wrocławia do Częstochowy lub Opola 59 zł.

Uwaga! Liczba tych biletów jest ograniczona. Można je kupić najwcześniej 30 dni przed podróżą.

Przy Super Promo możesz skorzystać ze zniżek ustawowych (czyli w przypadku dziecka od ceny odejmujesz 37%), ale nie łączy się ona z biletami rodzinnymi.

Imienne bilety weekendowe

To kolejna propozycja. Te bilety obowiązują od 19 w piątek do 6 rano w poniedziałek – lub dłużej, jeśli weekend obejmuje dodatkowy dzień wolny od pracy).

Najtańsze kosztują 81 zł i uprawniają do nieograniczonej liczby przejazdów w 2 klasie w pociągach TLK i IC.

Informacje o innych zniżkach na bilety PKP są dostępne na stronie internetowej Intercity.

Ustawowe zniżki na bilety

1. Dzieci do lat 4 nie płacą za przejazdy, ale trzeba dla nich wziąć w kasie bezpłatny bilet i mieć dokument potwierdzający ich wiek  (np. akt urodzenia). Starsze dzieci oraz uczniowie szkół podstawowych, gimnazjów, szkół średnich (do ukończenia 24 lat) mają 37% zniżki.

Studenci (do 26 lat) i doktoranci (do 35 lat) za bilet płaca 51% mniej.

Każdemu emerytowi przysługuje prawo do dwóch przejazdów w roku z ulgą 37%.

Zniżkowy bilet kupuje się na podstawie zaświadczenia wydanego przez jedno z kilkunastu stowarzyszeń emeryckich.

2. Każdy, kto korzysta ze zniżki, musi mieć dokument, który potwierdza, że ma do niej prawo.

Miłego dnia 😉

Jak kogoś ubezwłasnowolnić?


Ubezwłasnowolnienie osoby

Ubezwłasnowolnienie orzeka sąd, gdy chora osoba nie potrafi już świadomie podejmować decyzji. Od chwili orzeczenia osoba ubezwłasnowolniona nie może zawierać umów, czy sporządzić ważnego testamentu.

Ubezwłasnowolnienie częściowe

Jest orzekane przez sąd, gdy chory radzi sobie z zakupami czy opłacaniem rachunków, ale ma trudności z podejmowaniem decyzji bez narażania się na straty.

Uwaga! Na Twój wniosek sąd może wyznaczyć Cię na kuratora. Gdy uznasz, ze umowa, która chory podpisał jest dla niego krzywdząca, możesz jej nie potwierdzać.

Ubezwłasnowolnienie całkowite

Orzekane jest, gdy ktoś z powodu choroby nie jest w stanie podejmować żadnych świadomych decyzji.

Uwaga! Sąd na Twój wniosek może wyznaczyć Cię na opiekuna. Wtedy wszystkie czynności i umowy podjęte przez chorą osobę są nieważne z mocy prawa. Możesz reprezentować we wszystkim bezradną osobę, zawierać umowy w jej imieniu oraz prowadzić jej sprawy.

Sąd sprawuje nadzór nad kuratorem lub opiekunem oraz wyraża zgodę na czynności takie jak sprzedać czy darowizna mieszkania.

Jak złożyć wniosek o ubezwłasnowolnienie?

Wniosek może być złożony tylko przez osoby najbliższe (małżonka, rodziców, dzieci, rodzeństwo) lub prokuratora.

Należy dołączyć: 4 odpisy wniosku (każdy z kompletem załączników), gdy osoba, która ma zostać ubezwłasnowolniona jest stanu wolnego, 5 odpisów (z załącznikami), gdy jest w związku małżeńskim.

Opłata od wniosku wynosi 40 zł.

Sąd powoła biegłych do zbadania osoby, które dotyczy wniosek. Koszty są bardzo wysokie – nawet kilka tysięcy złotych. Możesz jednak wnieść o zwolnienie z opłat (zapytaj o to w informacji sądu).

Uwaga! Wniosek złożony w złej wierze lub lekkomyślnie grozi grzywną do 1000 zł.

Wzór wniosku o ubezwłasnowolnienie

Pieniądze z ZUS dla seniora


Pomoc finansowa z ZUS dla seniora

Dodatek dla osób w wieku 75+

Wszystkim seniorom, którzy mają ustalone prawo do emerytury lub renty i skończyli 75 lat, przysługuje  w wysokości 209,59 zł, który jest wypłacany razem z emeryturą lub rentą (nie trzeba żadnych wniosków).

Uwaga! Nie przysługuje jedynie osobom, które przebywają w zakładach opiekuńczych.

Dodatek dla osób chorych

Dodatek pielęgnacyjny w tej samej kwocie należy się osobom, które nie skończyły 75 lat, ale ze względu na przewlekłą chorobę czy niepełnosprawność są niezdolne do pracy i samodzielnej egzystencji.

Muszą one złożyć w oddziale ZUS wniosek wraz z formularzem wypełnionym przez lekarza prowadzącego i dołączyć dokumentację medyczną (dokumenty można wysłać pocztą). Na tej podstawie lekarz orzecznik podejmuję decyzję o przyznaniu dodatku.

Uwaga! Pieniądze nie przysługują osobom, które pobierają zasiłek pielęgnacyjny z ośrodka pomocy społecznej, ani tym, które co najmniej przez połowę każdego miesiąca przebywają w zakładzie opiekuńczym.

W przypadku odmowy przyznania dodatki osoba uprawniona może dochodzić swoich praw przed sądem. A sąd może, przyznając rację, orzec o obowiązku wypłaty dodatków za okres przed wydaniem wyroku.

Dodatki dla kombatantów

Ustawodawca przewiduje również specjalne wynagrodzenie dla osób, które posiadają zasługi w zakresie obrony ojczyzny. Jeśli osobą niezdolną do samodzielnej egzystencji jest inwalida wojenny, ZUS wypłaci mu dodatek w wysokości 314,39 zł.

Pieniądze otrzymają kombatanci (209,59 zł), osoby, które prowadziły tajne nauczanie (209,59 zł), deportowane do pracy (od 10,51 zł do 209,59 zł) oraz cywilne, niewidome ofiary  działań wojennych (840 zł).

Zasiłki dla opiekuna

Osoba zatrudniona na umowę o pracę lub prowadząca działalność gospodarczą może skorzystać z płatnego zwolnienia lekarskiego na opiekę nad członkiem rodziny. Wystawia je lekarz prowadzący leczenie.

Tzw. zasiłek opiekuńczy wynosi 80% pensji, przysługuje prze 14 dni  w roku i tylko wtedy, gdy w domu nie ma nikogo innego, kto mógłby zaopiekować się chorym.

Uwaga! Osoba, która bezpodstawnie pobierała zasiłek, może zostać pociągnięta do odpowiedzialności karnej za wyłudzenie.

Zawieranie umów przez nastolatka


Umowy zawierane przez nastolatka

Przede wszystkim trzeba ustalić, ze osoba, która nie ukończyła 18. roku życia, jako niepełnoletnia nie ma pełnej zdolności do czynności prawnych.

Co może nastolatek?

Jeśli jednak ma już ukończone lat 13 i przez to posiada ograniczoną zdolność do czynności prawnych, może już wiele, czyli:

  • zawierać umowy w tzw. drobnych sprawach bieżących życia codziennego samodzielnie – robić zakupy, korzystać z usług: iść do fryzjera, oddać buty do naprawy itp.;
  • rozporządzać przedmiotami majątkowymi oddanymi jej do swobodnego użytku – pożyczyć koledze swoją rzecz, a nawet sprzedać ją, np. otrzymany w prezencie telefon czy inny sprzęt lub odzież itd.;
  • rozporządzać swobodnie swoim zarobkiem, np. wynagrodzeniem za roznoszenie ulotek, chyba że sąd opiekuńczy postanowi inaczej.

Uwaga! Wszystko to niepełnoletni czynić może bez zgody swojego przedstawiciela ustawowego, czyli rodzica czy opiekuna. Aby jednak zarabiać pieniądze, osoba niepełnoletnia musi zawrzeć umowę z podmiotem, który chce ją zatrudnić. I to już jest czynność, do której potrzebna będzie zgoda przedstawiciela ustawowego.

Pieniądze tak zarobione nastolatek może przeznaczyć co do zasady na swoje cele według własnego uznania. Prawo zezwala mu więc na zakupienie czegokolwiek z zarobionych przez siebie pieniędzy.

Uwaga! Potencjalny kontrahent nie wie, z jakich pieniędzy dokonywany jest zakup. I jeśli czynność dotyczy np. drogiego sprzętu komputerowego, samochodu, skutera, roweru itp., sprzedawca będzie miał prawo żądać zgody przedstawiciela ustawowego nastolatka i zrobi to dla swojego bezpieczeństwa. Będzie to też uzasadnione, ponieważ taki zakup raczej nie może być uważany za sprawę bieżącą codziennego życia.

Swoboda nastolatka w tym zakresie obejmuje więc jego decyzję co do woli przeznaczenia pieniędzy – rodzic nie może zabronić wydania ich na określony cel, ale może się tak zdarzyć, że druga strona zażąda jego obecności przy czynności, której niepełnoletni chce dokonać.

Jak ograniczyć nastolatkowi rozporządzanie zarobkiem?

Tylko są jest do tego uprawniony. Przykładowo na wniosek rodziców wskazujących marnotrawienie środków przez dziecko albo pożytkowanie ich na używki, sąd rodzinny może wydać w tej sprawie rozstrzygnięcie ograniczające swobodę nastolatka.

Co zrobić, gdy ofiarujesz dziecku drogą rzecz, a ono tę rzecz sprzeda?

Czynności tej nie unieważnisz, skoro ta rzecz została nastolatkowi oddana do swobodnego użytku.

Uwaga! Wyjątkiem jest sytuacja, gdyby do czynności prawnej doszło z pokrzywdzeniem dziecka, jednak tylko tego młodszego, liczącego mniej niż 13 lat. Starsze dziecko działa już na własną odpowiedzialność i jeśli dasz mu drogi telewizor, a ono go sprzeda, od strony prawnej wszystko jest w porządku.

Jak poradzić sobie z odrzuceniem?


Odrzucenie – czy może okazać się darem…?

Odrzucenia boi się raczej każdy z nas. Nie jest to coś, na co czekamy i liczymy. Czy odrzucenie może być jednak darem? Przeczytaj, co na ten temat mówi Rhonda Britten, autorka książki „Zmień swoje życie w 30 dni”.

„Odrzucenie bywa trudne. Nikt go nie lubi.

Jeśli kiedykolwiek…

  • zamilkłeś w chwili, gdy chciałeś podzielić się czymś ważnym,
  • odszedłeś, choć tak naprawdę chciałeś zostać,
  • byłeś nieugięty, choć w środku topniałeś,
  • rozpocząłeś kłótnię, bo obawiałeś się zbliżenia do kogoś,
  • poddałeś się, bo tak było łatwiej niż bronić swoich racji,
  • byłeś w kimś zakochany, ale nigdy tego nie okazałeś obiektowi swoich uczuć,

…to znaczy, że bałeś się odrzucenia.

Odrzucenie…

Odrzucenie może przybierać wiele form. Może  chodzić o bliskiego przyjaciela, który bardziej skupia się na swoim życiu, małżonka, który okazuje mniejsze  zainteresowanie, pracę, w której nie czujesz się doceniany, albo o coś bardzo powszechnego: odrzucanie samego siebie.

Wielu z nas tak bardzo zabiega o to, aby nie zostać odrzuconym, że czasami po drodze odrzuca samych  siebie. Pamiętam, że kiedy miałam 28 lat, moja koleżanka  Marie spojrzała mi prosto w oczy i powiedziała: „Rhonda,  wkładasz tyle wysiłku w odsuwanie ludzi od siebie, że później musisz się podwójnie starać, żeby ich odzyskać”.

Miała rację.

Moje „przyjaźnie” trwały chwilę. Odrzucenie było tak  przerażające, że wolałam pierwsza to zrobić. Zwykle  „decydowałam”, że kogoś nie lubię, a jeśli nie robiło to na tej  osobie wrażenia, wtedy nadal ją lubiłam. Co za strata energii!

Strach przed odrzuceniem miał nade mną władzę. Decydował o tym, z kim będę się przyjaźnić i umawiać na randki. Byłam twarda, udając, że odrzucenie jest częścią gry. Przekonywałam samą siebie i każdego, kto akurat znalazł się w pobliżu,  że zupełnie mnie to nie martwi. Prawda była taka, że łaknęłam  miłości, uczucia i uwagi.

Obawiam się jednak, że gdybym  pokazała tę część siebie, stałabym się zbyt bezbronna (okropne słowo dla kogoś, kto nie chce być odrzucony), tj. zbyt słaba, a wtedy na pewno zostałabym odrzucona. Wymyśliłam więc,  że to ja będę odrzucać innych, a tych, na których nie robiło to wrażenia, uznawałam za „godnych” mojej przyjaźni. Oczywiście w grupie tej znalazły się osoby, które tak jak ja  pozbawione były emocji oraz nie chciały tak naprawdę przyznać,  że są ludźmi. Ostatecznie okazywały się najgorszymi z przyjaciół.

Największym darem, jaki sobie ofiarowałam, było zrozumienie, że jestem człowiekiem. Mam uczucia.  Nie jestem doskonała.

Obawa przed odrzuceniem potęgowała dążenie do bycia nadczłowiekiem. Jeśli pokonam to, czego obawiają się zwykli śmiertelnicy, będę wyjątkowa. Tęsknota za wyjątkowością  trzymała mnie w potrzasku.

Szansą dla mnie stała się chęć zmierzenia się z własny człowieczeństwem. Bycie człowiekiem pozwala na szczerość  wobec siebie. Mogę mieć uczucia, bez obawy, że coś ze mną  jest nie tak. Nabrałam odwagi do tego, żeby próbować, bez  względu na możliwość odrzucenia.

Nauczyłam się, że kiedy  nadaję wartość moim uczuciom, myślom i działaniom, te mogą zostać odrzucone. Nie znaczy to jednak, że to ja jestem  odrzucana. Jedynie moje myśli. Moje uczucia mogą być niemile widziane. Moje działania mogą kogoś martwić, ale  nie odzwierciedlają tego, kim tak naprawdę jestem. Nauczyłam się, że lepiej być odrzuconym niż pójść na kompromis i odrzucić prawdziwego siebie.

Odrzucenie może mieć miejsce, kiedy mamy inne zdania, wartości albo przekonania. Kiedy przypuszczasz, że taka  sytuacja ma miejsce, nie oznacza to, że Ty jesteś odrzucany.  Chodzi o Twoje wartości, przekonania i opinie. Wiem, że to  coś bardzo osobistego. Jeśli spróbujesz zachować  obiektywność w chwilach emocjonalnego wzburzenia,  łatwiej dostrzeżesz prawdę związaną z odrzuceniem. Akt odrzucenia mówi więcej o odrzucającym niż o Tobie.  Pokazuje, czego ta osoba się boi, z czym ma kłopot, a co  popycha ją do działania.

Myśl o odrzuceniu napełniała Monę przerażeniem. Prawie nie umawiała się na randki i miała niewielu przyjaciół.  Zjawiła się u mnie, ponieważ chciała się zakochać, ale źle  znosiła żmudne chodzenie na randki.

— Wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia — zawołała.

— Myślę, że jeśli mężczyzna mnie pragnie, powinien po prostu się zjawić i zdobyć mnie. Mam ośmioletnie dziecko i nie chcę  w moim życiu kogoś, kto nie jest gotowy zostać w nim  na zawsze.

Mona oczekiwała poważnego zobowiązania już na samym  początku znajomości i spodziewała się, że mężczyzna, jak tylko ją pozna, będzie wiedział, co czuje. Było to dość  wygórowane życzenie, z pewnością niełatwe do spełnienia.

— Mona, a jeśli musiałabyś się umówić z pięcioma mężczyznami, zanim spotkasz swojego Pana Idealnego? — zapytałam.

— To niemożliwe. Nie mogę tego zrobić. To oznacza, że pięciu mężczyzn mogłoby mnie zranić, zdradzić lub porzucić. Rhonda, ja naprawdę wierzę, że kiedy spotkam tego właściwego, od razu będę to wiedziała.

Poprosiłam Monę, abyśmy jeszcze tego samego wieczoru  spotkały się w centrum handlowym i wspólnie przyjrzały  zakochanym parom. Uznała, że to doskonały pomysł i była  przekonana, że jej ustalenia zostaną potwierdzone.

Przygotowałyśmy listę pytań, takich jak: „W jaki sposób się poznaliście?”, „Czy to była miłość od pierwszego wejrzenia?”, „Kiedy zorientowaliście się, że jesteście w sobie zakochani?”,  „Czy na początku się przyjaźniliście?”, „Kiedy uznaliście, że to już na zawsze?”.

Kiedy Mona zaczęła podchodzić do par, usłyszała rzeczy, które wprawiły ją w osłupienie. Bardzo rzadko się zdarzało, aby już  na początku oboje wiedzieli, że będą razem. Zwykle upłynęło  trochę czasu, zanim się poznali i zakochali w sobie. Większość z nich poznała się przez znajomych albo na jakiejś uroczystości związanej z pracą, i na początku byli tylko przyjaciółmi.  Zanim się poznali, spotykali się z paroma innymi osobami.  Średnio mijało kilka miesięcy, zanim zostali parą.

Łagodnie mówiąc, Mona była w szoku. Ze zdumieniem odkryła,  że to jej własne przekonania sprawiły, iż była sama. Kiedy  zrozumiała, że odrzucenie jest częścią procesu wchodzenia  w intymną relację, zaczęła umawiać się na randki. Oczekiwanie,  że pozna kogoś na zawsze, zamieniła na chęć poznania kogoś  teraz.

Odrzucenie jest nieuniknione…

Trudno je wyeliminować,  gdy podejmujemy ryzyko i przekraczamy granice. Jeśli chcesz osiągnąć sukces, musisz liczyć się z odrzuceniem.  Ja, jako osoba twórcza, gotowa dzielić się ze światem swoimi  poglądami, jestem przygotowana na to, że ktoś może odrzucić  moje myśli, słowa oraz czyny. Jeśli jednak postąpię tak,  aby uniknąć odrzucenia, jednocześnie uniknę sukcesu. Nie będę mogła mówić, pisać ani pracować jako coach. Skupię się na zadowalaniu innych ludzi i będę czuć frustrację oraz brak  satysfakcji. Będę tłamsić samą siebie.

Muszę zaakceptować ewentualne odrzucenie, jeśli chcę samodzielnie myśleć, działać w oparciu o własne (a nie mojej rodziny lub społeczeństwa) decyzje i wieść życie MOICH marzeń. Kluczowym słowem jest MOJE! Jakże często powstrzymujemy się (odrzucając to, kim jesteśmy) przed podążaniem za SWOIMI własnymi pomysłami, ponieważ mogłyby kogoś wprawić  w zakłopotanie, zasmucić lub rozczarować?

Ile razy poddajemy  pod osąd nasze własne twórcze dążenia? Są NASZE. Kropka! Jak  możemy porównywać coś tak unikalnego. A jednak to robimy…  odrzucając na każdym kroku nasze talenty, pomysły i wartości.  Kiedy tak postępujemy, odrzucamy samych siebie i wciąż  odsuwamy nasz sukces.

Kiedy ryzykujesz i dzielisz się całym sobą, aby  przekonać się, że jesteś kochany taki jaki jesteś,  dajesz sobie najpiękniejszy prezent.

Odrzucenie jest lękiem, z którym musimy się zmierzyć, jeśli chcemy zrozumieć nasz pełny potencjał. Wiem, że nie jest on przyjemny ani szczególnie pożądany, ale samo unikanie go dodaje mu mocy. Kiedy lęk przed odrzuceniem rośnie, nasze serca zamykają się, a oczy przestają dostrzegać świat dookoła. Piękno blednie, a my tracimy nadzieję.

Zaryzykowanie odrzucenia oznacza akceptację życia. Pokazuje Twoją wiarę w to, że świat jest magicznym miejscem, w którym przyszło nam żyć. Pokazujesz światu, że masz nadzieję i że ta  miłość warta jest ryzyka.

Doświadczyłam tego, kiedy ostatecznie zmierzyłam się z lękiem przed odrzuceniem przez własnego ojca. Kiedy miałam 14 lat,  mój ojciec zastrzelił mamę, a później popełnił samobójstwo.  Od tamtej pory jego duch ciągle czaił się gdzieś w pobliżu szafy.  Kiedy tylko kładłam głowę na poduszkę, zaczynały się koszmary. Wciąż takie same: ojciec ściga mnie przez las i celuje do mnie,  jak do tarczy strzelniczej.

Kule zwykle raniły moje ciało. Budziłam się wyczerpana, jak gdybym przez całą noc walczyła na wojnie. Byłam cała obolała,  a czasami, przysięgam, czułam otwory po kulach, które przebiły moje plecy albo serce. Każdego ranka wstawał nowy dzień, a ja czułam się rozdarta — z jednej strony cieszyłam się, że żyję,  z drugiej byłam pełna lęku, bo wiedziałam, że po dniu nastąpi  noc. Nigdy nikomu nie powiedziałam o moich koszmarach, żeby nie pomyślał, że zwariowałam.

Przez lata spałam przy włączonym świetle, licząc, że skoro odstrasza wampiry, powstrzyma także jego. Było jednak inaczej. Każdej nocy pojawiał się w moich snach i zamieniał je w koszmary. Kiedy byłam starsza, odkryłam, że na koszmary dobry jest alkohol. Oczywiście efektem były potworne bóle głowy, ale one i tak były lepsze od samotnych, nocnych konfrontacji z ojcem. Ostatecznie okazało się, że ten sposób nie działa i rano, po raz kolejny, zastanawiałam się, dlaczego ten człowiek nie chce dać mi spokoju.

Mój ojciec nigdy mnie nie lubił. Jego odrzucenie było stałym elementem mojego życia. Dwadzieścia lat po śmierci rodziców przyjaciółka mojej mamy potwierdziła coś, co każdy chciał  przede mną ukryć. Nie pytana, powiedziała bez ogródek: „Twój ojciec zawsze patrzył na ciebie z obrzydzeniem”. Pięć lat później przeczytałam prawie to samo w liście matki do ciotki. „Ron  [mój tata] tak bardzo nienawidzi Rhondy, że już sama nie wiem,  co robić.” Było to kolejne zwycięstwo zdrowia psychicznego.

I kolejna strata dla duszy.

Słowa prawdy bolały, ale były lepsze od wyświechtanych zdań  w rodzaju „To nieprawda, że twój ojciec cię nienawidził. Kochał  cię. Po prostu nie umiał tego okazać”. W dowód miłości, kiedy miałam 12 lat, próbował mnie udusić. Okazał mi swoje uczucia,  mordując na moich oczach moją najukochańszą mamę. Pokazał, jak bardzo jestem mu bliska, nawiedzając mnie co noc, nawet  po swojej śmierci.

14 lat po jego śmierci, kiedy w domu leżałam przykuta do łóżka, wracając do zdrowia po wypadku samochodowym, ojciec  ponownie wyjrzał z mojej szafy. Tak naprawdę go nie widziałam, ale zwykle wyczuwałam jego obecność. Wtedy już nie piłam.  Byłam zupełnie sama. On i ja, raz jeszcze twarzą w twarz. Próbowałam go ignorować. To jednak nic nie dało. Próbowałam zasnąć. To także było niemożliwe.

Po wszystkich tych latach, kiedy mnie zwodził, ignorował  i ostatecznie odrzucił, zaczął igrać z moim umysłem. Narastała  we mnie złość, aż w końcu miałam tego dosyć. Zaczęłam krzyczeć,domagając się odpowiedzi. Co tu robił? Dlaczego nie chciał zostawić mnie w spokoju? Czego ode mnie chciał?

Odpowiedziała mi cisza. Czułam się pokonana i raz jeszcze  zignorowana, zawołałam, aby dał mi spokój. Zaczęłam się kajać i błagać, aby zostawił mnie w spokoju. Byłam na skraju obłędu.  Nie mogłam spać ani pić, nie byłam w stanie zmierzyć się z kolejnym koszmarem. Zaczęłam płakać. Potem szlochać. Czułam się wyczerpana.

Byłam wykończona. Potrzebowałam snu, ale nie mogłam spać.  Zaczęłam obmyślać nowy plan. Przecież musi być jakiś sposób,  ale jaki? W mojej głowie nagle pojawiła się przedziwna myśl. Jeśli nie możesz go pokonać, przyłącz się do niego. To było jak objawienie, proste, choć jeszcze przed chwilą zupełnie nie do pomyślenia, teraz stało się jasne jak słońce: tylko to mogłam zrobić.  Kiedy w końcu się poddałam, myśl o przebaczeniu przyniosła mi  głęboki spokój.

Otarłam łzy, spojrzałam na mojego ojca i poprosiłam, aby się  do mnie zbliżył. Nie wiedziałam, jak to zrobię, ale nie miałam nic  do stracenia. Kiedy tak stał przede mną, powiedziałam, że wybaczam mu wszystkie te lata, kiedy mnie odrzucał. Przebaczyłam mu to,  że pozbawił mnie nadziei i miłości, zabijając siebie i mamę. Powiedziałam, że to rozumiem. I tak właśnie było. Poczułam,  jak ogarnia mnie fala współczucia i poprosiłam, aby zbliżył się  jeszcze bardziej.

Otworzyłam szeroko ramiona, a następnie go objęłam. Prawdopodobnie po raz pierwszy w życiu. Naprawdę go przytuliłam.  Poczułam wtedy, że mnie kocha i że ja kocham jego.

On też mnie objął i wyszeptał mi do ucha: „Na to właśnie czekałem”. A potem zniknął. Trudno mi było w to uwierzyć. Czy to mogło być aż tak proste?  Ogarnęło mnie uczucie spokoju i zmęczona zasnęłam.

W nocy koszmary wróciły. Ojciec stał za niskim kamiennym murem i strzelał do mnie. Ja strzelałam do niego zza dużego drzewa  w odległości około 50 metrów. Wymiana ognia trwała parę minut,  po czym zrobiłam coś, czego nigdy wcześniej nie robiłam. Zamiast odwrócić się i uciec, wyszłam zza drzewa i spojrzałam mu prosto  w oczy, odkładając broń na ziemię.

— No dalej, zabij mnie, jeśli tego właśnie chcesz. Proszę bardzo. Rozłożyłam ramiona, aby bez problemu mógł trafić. Śmierć mnie nie przerażała. Chciałam tylko, żeby było już po wszystkim.

Zaczął strzelać. Chybił. Za chwilę znowu strzelił. Kule jednak omijały mnie, co denerwowało go coraz bardziej. Załadował broń i wystrzelił z jeszcze większą zawziętością. Kolejne nieudane próby wprawiły go w zdumienie. Nie mógł we mnie trafić, nieważne jak dokładnie celował.

Wtedy odłożył broń i zawołał:

— Myślę, że już po wszystkim. Masz ochotę na piknik? — Mówiąc to, wyłonił się zza ściany z obrusem w biało-czerwoną kratkę  i piknikowym koszem pełnym jedzenia.

Kiedy postanowiłam po raz ostatni stanąć twarzą w twarz z ojcem, zmierzyć się ze strachem przed odrzuceniem, koszmary skończyły się.

Odrzucenie jest potężną siłą, która albo zatrzyma Cię przed  życiem, albo popchnie do działania. Kiedy w końcu poczułam, że nie mam wyboru i dłużej nie mogę zaprzeczać swoim uczuciom ani przeżyciom, musiałam stawić im czoła.

Zmierz się ze swoim lękiem przed odrzuceniem

Doświadczysz odwagi bycia wiernym sobie. Kiedy postanowiłam, że będę kochać mojego ojca pomimo jego odrzucenia, zwyciężyłam. Odzyskałam  wolność. Kochaj pomimo wszystko. Okazuj współczucie bez względu na wszystko. Podejmuj ryzyko. Nie pozwól, aby odrzucenie zwyciężyło.”

Zmień swoje życie w 30 dni…

Kliknij i sprawdź»

Miłego dnia 😉

Jak zbudować pewność siebie?


Pewność siebie

„Rhonda Britten pokaże Ci,  jak pozostawić swój lęk za sobą i żyć, ciesząc się radością i wolnością”  Dave Pelzer, autor książek  „A Child Called „It”” oraz A Man Named Dave.

Pewność siebie jest bardzo ważna w życiu osobistym i zawodowym. To wie każdy z nas. Nie każdy z nas jednak ją ma. Czy możemy to zmienić? Wypracować?

Jak możemy „trenować” pewność siebie? Przeczytaj, co na ten temat mówi Rhonda Britten, autorka książki „Zmień swoje życie w 30 dni„.

Jak budować pewność siebie?

Pewność siebie budujemy, podejmując ryzyko.  Nabieramy zaufania do siebie. Nasze przekonanie o tym,  że zdolni jesteśmy osiągać coś, co wymaga ryzyka,  opiera się na prawdzie. Nasze ego nie ma z tym nic  wspólnego. Jesteśmy skłonni podejmować nowe wyzwania  i robimy to najlepiej jak umiemy.

Pewności siebie pragnie każdy z nas, lecz niewielu bywa gotowych do tego, aby świadomie ją budować. Konfrontacja  z własnymi uczuciami i lękami to dwa rodzaje ryzyka, które  należy podjąć, aby uzyskać większą pewność siebie.  Zwiększenie pewności siebie wymaga od człowieka trzech  rzeczy, a mianowicie: konsekwentnego wysiłku,  współczucia oraz chęci.

Być może nie wierzysz w zależność pomiędzy pewnością  siebie a okazywaniem współczucia, ale taka istnieje. Surowe  traktowanie samego siebie sprawia, że nie podejmujemy  wysiłku, który mógłby przynieść nam długotrwałe efekty.  Obawiamy się „wyjścia na głupka” lub popełnienia gafy.  W ryzyko wkalkulowana jest możliwość, że tak się stanie.  Aby zyskać pewność siebie, przestań bać się tego, co może nastąpić. Działaj bez względu na wszystko.

„Gdybym był bardziej pewny siebie, miałbym odwagę  do tego, aby żyć w zgodzie ze sobą — a to z kolei  pomogłoby mi w znalezieniu wymarzonej pracy (poślubieniu ukochanej dziewczyny, schudnięciu,  zakochaniu się, wyzbyciu się poczucia winy, powiedzeniu nie, odnalezieniu życiowego celu itd.).”

Ile razy już to słyszałam: „Gdybym tylko był bardziej pewny siebie, mógłbym zmienić swoje życie [na lepsze]”.  Ale pewność siebie nie bierze się znikąd. Najpierw trzeba  zaryzykować.

Nie zyskasz pewności siebie, jeśli będziesz unikać ryzyka. Pewność siebie nie jest czymś, co dane Ci jest raz na zawsze. Należy ją ćwiczyć, podobnie jak mięsień. Aby mogła rosnąć, potrzebuje pielęgnacji.

Oto cała tajemnica budowania pewności siebie. Musimy podejmować ryzyko, ponieważ dzięki niemu uczymy się  zaufania do siebie, co z kolei rozwija w nas wewnętrzną pewność.

Przygotuj się na silne nieprzyjemne uczucia.  Głos strachu podpowiada, że żadne ryzyko nie jest warte  tego, aby je podejmować. Umiejętność odczuwania  wewnętrznego komfortu, pomimo niepokoju, jaki wywołują w nas nasze uczucia oraz ryzyko, które podejmujemy,  to ważne aspekty bycia szczerym wobec samego siebie.

Pewność siebie nie jest czymś, co się nam przydarza. To efekt pokonywania własnych ograniczeń. Jedynym sposobem budowania pewności siebie jest robienie tego, czego najbardziej się boimy.

Wiem, że nikt z nas nie lubi ryzyka i związanego z nim poczucia emocjonalnego dyskomfortu. A jednak bez nich nie ma mowy o wewnętrznej satysfakcji. W trakcie 30-dniowej wędrówki ujrzysz samego siebie w innym świetle. Odkryjesz, że jesteś o wiele bardziej wartościowy, niż myślałeś. świadomość tego faktu pomoże Ci w dotarciu do prawdziwego ja.

Kiedy słyszę słowa „pewność siebie”, natychmiast myślę  o swojej przeszłości, o wzlotach i upadkach, których  doświadczałam w procesie leczenia osobistych ran. Kiedyś  w ogóle nie dotrzymywałam obietnic danych samej sobie. Obiecywałam coś sobie i na słowach się kończyło. Cokolwiek  postanowiłam, nigdy nie zostało przeze mnie wykonane.

Poleganie na sobie to ważny aspekt pewności siebie. Osoby pewne siebie nie boją się ośmieszenia. Nie martwią się tym, że sprawią wrażenie niemądrych lub naiwnych.

Wiem o tym z doświadczenia. Na pytanie, od kogo  nauczyłam się tak pięknie przemawiać, inspirować oraz  pomagać innym, od lat udzielam jednej i tej samej  odpowiedzi: przestałam zadręczać się własną  niedoskonałością. Moja mowa płynie z serca. Zanim  zaryzykowałam „wyjście na głupka”, byłam niczym robot.

Przemawiałam do innych w sposób beznamiętny. To było okropne.  W końcu zeszłam z piedestału. Przestałam chcieć być mówcą  doskonałym. Postanowiłam być najlepszą możliwą wersją samej  siebie. Aby zbudować autentyczną pewność siebie, zaryzykowałam i pozwoliłam sobie na odczuwanie dyskomfortu.

Nierzadko zdarza się, że poczucie pewności siebie drugiej osoby  określamy na podstawie powierzchownych przesłanek, takich jak  elokwencja lub zasobność konta. Inteligencja i pieniądze są wyznacznikiem zewnętrznego poczucia własnej wartości, lecz nie
mają nic wspólnego z tym, które nosimy wewnątrz.

Wewnętrzna pewność siebie daje o sobie znać, kiedy przyjmujemy komplementy i pochwały z zewnątrz, popycha nas ku osiągnięciom na polu  zawodowym. To dzięki niej mamy odwagę zaproponować spotkanie  osobie, która wpadła nam w oko. Pewność siebie, którą masz w sobie, to Twoje wsparcie w nadchodzących lata życia.

Zewnętrzny sukces nie gwarantuje pewności siebie. Spotkałam  mnóstwo osób, które świetnie radzą sobie w biznesie, lecz nie są  w stanie zdobyć się na szczerość względem samych siebie. Znajdują  się w miejscu, do którego zaprowadziły ich kłamstwa. Nie mają nawet pojęcia o istnieniu czegoś takiego jak wewnętrzna pewność siebie.”

Zmień swoje życie w 30 dni…

Kliknij i sprawdź»

Miłego dnia 😉