Jak poradzić sobie z odrzuceniem?


Odrzucenie – czy może okazać się darem…?

Odrzucenia boi się raczej każdy z nas. Nie jest to coś, na co czekamy i liczymy. Czy odrzucenie może być jednak darem? Przeczytaj, co na ten temat mówi Rhonda Britten, autorka książki „Zmień swoje życie w 30 dni”.

„Odrzucenie bywa trudne. Nikt go nie lubi.

Jeśli kiedykolwiek…

  • zamilkłeś w chwili, gdy chciałeś podzielić się czymś ważnym,
  • odszedłeś, choć tak naprawdę chciałeś zostać,
  • byłeś nieugięty, choć w środku topniałeś,
  • rozpocząłeś kłótnię, bo obawiałeś się zbliżenia do kogoś,
  • poddałeś się, bo tak było łatwiej niż bronić swoich racji,
  • byłeś w kimś zakochany, ale nigdy tego nie okazałeś obiektowi swoich uczuć,

…to znaczy, że bałeś się odrzucenia.

Odrzucenie…

Odrzucenie może przybierać wiele form. Może  chodzić o bliskiego przyjaciela, który bardziej skupia się na swoim życiu, małżonka, który okazuje mniejsze  zainteresowanie, pracę, w której nie czujesz się doceniany, albo o coś bardzo powszechnego: odrzucanie samego siebie.

Wielu z nas tak bardzo zabiega o to, aby nie zostać odrzuconym, że czasami po drodze odrzuca samych  siebie. Pamiętam, że kiedy miałam 28 lat, moja koleżanka  Marie spojrzała mi prosto w oczy i powiedziała: „Rhonda,  wkładasz tyle wysiłku w odsuwanie ludzi od siebie, że później musisz się podwójnie starać, żeby ich odzyskać”.

Miała rację.

Moje „przyjaźnie” trwały chwilę. Odrzucenie było tak  przerażające, że wolałam pierwsza to zrobić. Zwykle  „decydowałam”, że kogoś nie lubię, a jeśli nie robiło to na tej  osobie wrażenia, wtedy nadal ją lubiłam. Co za strata energii!

Strach przed odrzuceniem miał nade mną władzę. Decydował o tym, z kim będę się przyjaźnić i umawiać na randki. Byłam twarda, udając, że odrzucenie jest częścią gry. Przekonywałam samą siebie i każdego, kto akurat znalazł się w pobliżu,  że zupełnie mnie to nie martwi. Prawda była taka, że łaknęłam  miłości, uczucia i uwagi.

Obawiam się jednak, że gdybym  pokazała tę część siebie, stałabym się zbyt bezbronna (okropne słowo dla kogoś, kto nie chce być odrzucony), tj. zbyt słaba, a wtedy na pewno zostałabym odrzucona. Wymyśliłam więc,  że to ja będę odrzucać innych, a tych, na których nie robiło to wrażenia, uznawałam za „godnych” mojej przyjaźni. Oczywiście w grupie tej znalazły się osoby, które tak jak ja  pozbawione były emocji oraz nie chciały tak naprawdę przyznać,  że są ludźmi. Ostatecznie okazywały się najgorszymi z przyjaciół.

Największym darem, jaki sobie ofiarowałam, było zrozumienie, że jestem człowiekiem. Mam uczucia.  Nie jestem doskonała.

Obawa przed odrzuceniem potęgowała dążenie do bycia nadczłowiekiem. Jeśli pokonam to, czego obawiają się zwykli śmiertelnicy, będę wyjątkowa. Tęsknota za wyjątkowością  trzymała mnie w potrzasku.

Szansą dla mnie stała się chęć zmierzenia się z własny człowieczeństwem. Bycie człowiekiem pozwala na szczerość  wobec siebie. Mogę mieć uczucia, bez obawy, że coś ze mną  jest nie tak. Nabrałam odwagi do tego, żeby próbować, bez  względu na możliwość odrzucenia.

Nauczyłam się, że kiedy  nadaję wartość moim uczuciom, myślom i działaniom, te mogą zostać odrzucone. Nie znaczy to jednak, że to ja jestem  odrzucana. Jedynie moje myśli. Moje uczucia mogą być niemile widziane. Moje działania mogą kogoś martwić, ale  nie odzwierciedlają tego, kim tak naprawdę jestem. Nauczyłam się, że lepiej być odrzuconym niż pójść na kompromis i odrzucić prawdziwego siebie.

Odrzucenie może mieć miejsce, kiedy mamy inne zdania, wartości albo przekonania. Kiedy przypuszczasz, że taka  sytuacja ma miejsce, nie oznacza to, że Ty jesteś odrzucany.  Chodzi o Twoje wartości, przekonania i opinie. Wiem, że to  coś bardzo osobistego. Jeśli spróbujesz zachować  obiektywność w chwilach emocjonalnego wzburzenia,  łatwiej dostrzeżesz prawdę związaną z odrzuceniem. Akt odrzucenia mówi więcej o odrzucającym niż o Tobie.  Pokazuje, czego ta osoba się boi, z czym ma kłopot, a co  popycha ją do działania.

Myśl o odrzuceniu napełniała Monę przerażeniem. Prawie nie umawiała się na randki i miała niewielu przyjaciół.  Zjawiła się u mnie, ponieważ chciała się zakochać, ale źle  znosiła żmudne chodzenie na randki.

— Wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia — zawołała.

— Myślę, że jeśli mężczyzna mnie pragnie, powinien po prostu się zjawić i zdobyć mnie. Mam ośmioletnie dziecko i nie chcę  w moim życiu kogoś, kto nie jest gotowy zostać w nim  na zawsze.

Mona oczekiwała poważnego zobowiązania już na samym  początku znajomości i spodziewała się, że mężczyzna, jak tylko ją pozna, będzie wiedział, co czuje. Było to dość  wygórowane życzenie, z pewnością niełatwe do spełnienia.

— Mona, a jeśli musiałabyś się umówić z pięcioma mężczyznami, zanim spotkasz swojego Pana Idealnego? — zapytałam.

— To niemożliwe. Nie mogę tego zrobić. To oznacza, że pięciu mężczyzn mogłoby mnie zranić, zdradzić lub porzucić. Rhonda, ja naprawdę wierzę, że kiedy spotkam tego właściwego, od razu będę to wiedziała.

Poprosiłam Monę, abyśmy jeszcze tego samego wieczoru  spotkały się w centrum handlowym i wspólnie przyjrzały  zakochanym parom. Uznała, że to doskonały pomysł i była  przekonana, że jej ustalenia zostaną potwierdzone.

Przygotowałyśmy listę pytań, takich jak: „W jaki sposób się poznaliście?”, „Czy to była miłość od pierwszego wejrzenia?”, „Kiedy zorientowaliście się, że jesteście w sobie zakochani?”,  „Czy na początku się przyjaźniliście?”, „Kiedy uznaliście, że to już na zawsze?”.

Kiedy Mona zaczęła podchodzić do par, usłyszała rzeczy, które wprawiły ją w osłupienie. Bardzo rzadko się zdarzało, aby już  na początku oboje wiedzieli, że będą razem. Zwykle upłynęło  trochę czasu, zanim się poznali i zakochali w sobie. Większość z nich poznała się przez znajomych albo na jakiejś uroczystości związanej z pracą, i na początku byli tylko przyjaciółmi.  Zanim się poznali, spotykali się z paroma innymi osobami.  Średnio mijało kilka miesięcy, zanim zostali parą.

Łagodnie mówiąc, Mona była w szoku. Ze zdumieniem odkryła,  że to jej własne przekonania sprawiły, iż była sama. Kiedy  zrozumiała, że odrzucenie jest częścią procesu wchodzenia  w intymną relację, zaczęła umawiać się na randki. Oczekiwanie,  że pozna kogoś na zawsze, zamieniła na chęć poznania kogoś  teraz.

Odrzucenie jest nieuniknione…

Trudno je wyeliminować,  gdy podejmujemy ryzyko i przekraczamy granice. Jeśli chcesz osiągnąć sukces, musisz liczyć się z odrzuceniem.  Ja, jako osoba twórcza, gotowa dzielić się ze światem swoimi  poglądami, jestem przygotowana na to, że ktoś może odrzucić  moje myśli, słowa oraz czyny. Jeśli jednak postąpię tak,  aby uniknąć odrzucenia, jednocześnie uniknę sukcesu. Nie będę mogła mówić, pisać ani pracować jako coach. Skupię się na zadowalaniu innych ludzi i będę czuć frustrację oraz brak  satysfakcji. Będę tłamsić samą siebie.

Muszę zaakceptować ewentualne odrzucenie, jeśli chcę samodzielnie myśleć, działać w oparciu o własne (a nie mojej rodziny lub społeczeństwa) decyzje i wieść życie MOICH marzeń. Kluczowym słowem jest MOJE! Jakże często powstrzymujemy się (odrzucając to, kim jesteśmy) przed podążaniem za SWOIMI własnymi pomysłami, ponieważ mogłyby kogoś wprawić  w zakłopotanie, zasmucić lub rozczarować?

Ile razy poddajemy  pod osąd nasze własne twórcze dążenia? Są NASZE. Kropka! Jak  możemy porównywać coś tak unikalnego. A jednak to robimy…  odrzucając na każdym kroku nasze talenty, pomysły i wartości.  Kiedy tak postępujemy, odrzucamy samych siebie i wciąż  odsuwamy nasz sukces.

Kiedy ryzykujesz i dzielisz się całym sobą, aby  przekonać się, że jesteś kochany taki jaki jesteś,  dajesz sobie najpiękniejszy prezent.

Odrzucenie jest lękiem, z którym musimy się zmierzyć, jeśli chcemy zrozumieć nasz pełny potencjał. Wiem, że nie jest on przyjemny ani szczególnie pożądany, ale samo unikanie go dodaje mu mocy. Kiedy lęk przed odrzuceniem rośnie, nasze serca zamykają się, a oczy przestają dostrzegać świat dookoła. Piękno blednie, a my tracimy nadzieję.

Zaryzykowanie odrzucenia oznacza akceptację życia. Pokazuje Twoją wiarę w to, że świat jest magicznym miejscem, w którym przyszło nam żyć. Pokazujesz światu, że masz nadzieję i że ta  miłość warta jest ryzyka.

Doświadczyłam tego, kiedy ostatecznie zmierzyłam się z lękiem przed odrzuceniem przez własnego ojca. Kiedy miałam 14 lat,  mój ojciec zastrzelił mamę, a później popełnił samobójstwo.  Od tamtej pory jego duch ciągle czaił się gdzieś w pobliżu szafy.  Kiedy tylko kładłam głowę na poduszkę, zaczynały się koszmary. Wciąż takie same: ojciec ściga mnie przez las i celuje do mnie,  jak do tarczy strzelniczej.

Kule zwykle raniły moje ciało. Budziłam się wyczerpana, jak gdybym przez całą noc walczyła na wojnie. Byłam cała obolała,  a czasami, przysięgam, czułam otwory po kulach, które przebiły moje plecy albo serce. Każdego ranka wstawał nowy dzień, a ja czułam się rozdarta — z jednej strony cieszyłam się, że żyję,  z drugiej byłam pełna lęku, bo wiedziałam, że po dniu nastąpi  noc. Nigdy nikomu nie powiedziałam o moich koszmarach, żeby nie pomyślał, że zwariowałam.

Przez lata spałam przy włączonym świetle, licząc, że skoro odstrasza wampiry, powstrzyma także jego. Było jednak inaczej. Każdej nocy pojawiał się w moich snach i zamieniał je w koszmary. Kiedy byłam starsza, odkryłam, że na koszmary dobry jest alkohol. Oczywiście efektem były potworne bóle głowy, ale one i tak były lepsze od samotnych, nocnych konfrontacji z ojcem. Ostatecznie okazało się, że ten sposób nie działa i rano, po raz kolejny, zastanawiałam się, dlaczego ten człowiek nie chce dać mi spokoju.

Mój ojciec nigdy mnie nie lubił. Jego odrzucenie było stałym elementem mojego życia. Dwadzieścia lat po śmierci rodziców przyjaciółka mojej mamy potwierdziła coś, co każdy chciał  przede mną ukryć. Nie pytana, powiedziała bez ogródek: „Twój ojciec zawsze patrzył na ciebie z obrzydzeniem”. Pięć lat później przeczytałam prawie to samo w liście matki do ciotki. „Ron  [mój tata] tak bardzo nienawidzi Rhondy, że już sama nie wiem,  co robić.” Było to kolejne zwycięstwo zdrowia psychicznego.

I kolejna strata dla duszy.

Słowa prawdy bolały, ale były lepsze od wyświechtanych zdań  w rodzaju „To nieprawda, że twój ojciec cię nienawidził. Kochał  cię. Po prostu nie umiał tego okazać”. W dowód miłości, kiedy miałam 12 lat, próbował mnie udusić. Okazał mi swoje uczucia,  mordując na moich oczach moją najukochańszą mamę. Pokazał, jak bardzo jestem mu bliska, nawiedzając mnie co noc, nawet  po swojej śmierci.

14 lat po jego śmierci, kiedy w domu leżałam przykuta do łóżka, wracając do zdrowia po wypadku samochodowym, ojciec  ponownie wyjrzał z mojej szafy. Tak naprawdę go nie widziałam, ale zwykle wyczuwałam jego obecność. Wtedy już nie piłam.  Byłam zupełnie sama. On i ja, raz jeszcze twarzą w twarz. Próbowałam go ignorować. To jednak nic nie dało. Próbowałam zasnąć. To także było niemożliwe.

Po wszystkich tych latach, kiedy mnie zwodził, ignorował  i ostatecznie odrzucił, zaczął igrać z moim umysłem. Narastała  we mnie złość, aż w końcu miałam tego dosyć. Zaczęłam krzyczeć,domagając się odpowiedzi. Co tu robił? Dlaczego nie chciał zostawić mnie w spokoju? Czego ode mnie chciał?

Odpowiedziała mi cisza. Czułam się pokonana i raz jeszcze  zignorowana, zawołałam, aby dał mi spokój. Zaczęłam się kajać i błagać, aby zostawił mnie w spokoju. Byłam na skraju obłędu.  Nie mogłam spać ani pić, nie byłam w stanie zmierzyć się z kolejnym koszmarem. Zaczęłam płakać. Potem szlochać. Czułam się wyczerpana.

Byłam wykończona. Potrzebowałam snu, ale nie mogłam spać.  Zaczęłam obmyślać nowy plan. Przecież musi być jakiś sposób,  ale jaki? W mojej głowie nagle pojawiła się przedziwna myśl. Jeśli nie możesz go pokonać, przyłącz się do niego. To było jak objawienie, proste, choć jeszcze przed chwilą zupełnie nie do pomyślenia, teraz stało się jasne jak słońce: tylko to mogłam zrobić.  Kiedy w końcu się poddałam, myśl o przebaczeniu przyniosła mi  głęboki spokój.

Otarłam łzy, spojrzałam na mojego ojca i poprosiłam, aby się  do mnie zbliżył. Nie wiedziałam, jak to zrobię, ale nie miałam nic  do stracenia. Kiedy tak stał przede mną, powiedziałam, że wybaczam mu wszystkie te lata, kiedy mnie odrzucał. Przebaczyłam mu to,  że pozbawił mnie nadziei i miłości, zabijając siebie i mamę. Powiedziałam, że to rozumiem. I tak właśnie było. Poczułam,  jak ogarnia mnie fala współczucia i poprosiłam, aby zbliżył się  jeszcze bardziej.

Otworzyłam szeroko ramiona, a następnie go objęłam. Prawdopodobnie po raz pierwszy w życiu. Naprawdę go przytuliłam.  Poczułam wtedy, że mnie kocha i że ja kocham jego.

On też mnie objął i wyszeptał mi do ucha: „Na to właśnie czekałem”. A potem zniknął. Trudno mi było w to uwierzyć. Czy to mogło być aż tak proste?  Ogarnęło mnie uczucie spokoju i zmęczona zasnęłam.

W nocy koszmary wróciły. Ojciec stał za niskim kamiennym murem i strzelał do mnie. Ja strzelałam do niego zza dużego drzewa  w odległości około 50 metrów. Wymiana ognia trwała parę minut,  po czym zrobiłam coś, czego nigdy wcześniej nie robiłam. Zamiast odwrócić się i uciec, wyszłam zza drzewa i spojrzałam mu prosto  w oczy, odkładając broń na ziemię.

— No dalej, zabij mnie, jeśli tego właśnie chcesz. Proszę bardzo. Rozłożyłam ramiona, aby bez problemu mógł trafić. Śmierć mnie nie przerażała. Chciałam tylko, żeby było już po wszystkim.

Zaczął strzelać. Chybił. Za chwilę znowu strzelił. Kule jednak omijały mnie, co denerwowało go coraz bardziej. Załadował broń i wystrzelił z jeszcze większą zawziętością. Kolejne nieudane próby wprawiły go w zdumienie. Nie mógł we mnie trafić, nieważne jak dokładnie celował.

Wtedy odłożył broń i zawołał:

— Myślę, że już po wszystkim. Masz ochotę na piknik? — Mówiąc to, wyłonił się zza ściany z obrusem w biało-czerwoną kratkę  i piknikowym koszem pełnym jedzenia.

Kiedy postanowiłam po raz ostatni stanąć twarzą w twarz z ojcem, zmierzyć się ze strachem przed odrzuceniem, koszmary skończyły się.

Odrzucenie jest potężną siłą, która albo zatrzyma Cię przed  życiem, albo popchnie do działania. Kiedy w końcu poczułam, że nie mam wyboru i dłużej nie mogę zaprzeczać swoim uczuciom ani przeżyciom, musiałam stawić im czoła.

Zmierz się ze swoim lękiem przed odrzuceniem

Doświadczysz odwagi bycia wiernym sobie. Kiedy postanowiłam, że będę kochać mojego ojca pomimo jego odrzucenia, zwyciężyłam. Odzyskałam  wolność. Kochaj pomimo wszystko. Okazuj współczucie bez względu na wszystko. Podejmuj ryzyko. Nie pozwól, aby odrzucenie zwyciężyło.”

Zmień swoje życie w 30 dni…

Kliknij i sprawdź»

Miłego dnia😉

Jak zbudować pewność siebie?


Pewność siebie

„Rhonda Britten pokaże Ci,  jak pozostawić swój lęk za sobą i żyć, ciesząc się radością i wolnością”  Dave Pelzer, autor książek  „A Child Called „It”” oraz A Man Named Dave.

Pewność siebie jest bardzo ważna w życiu osobistym i zawodowym. To wie każdy z nas. Nie każdy z nas jednak ją ma. Czy możemy to zmienić? Wypracować?

Jak możemy „trenować” pewność siebie? Przeczytaj, co na ten temat mówi Rhonda Britten, autorka książki „Zmień swoje życie w 30 dni„.

Jak budować pewność siebie?

Pewność siebie budujemy, podejmując ryzyko.  Nabieramy zaufania do siebie. Nasze przekonanie o tym,  że zdolni jesteśmy osiągać coś, co wymaga ryzyka,  opiera się na prawdzie. Nasze ego nie ma z tym nic  wspólnego. Jesteśmy skłonni podejmować nowe wyzwania  i robimy to najlepiej jak umiemy.

Pewności siebie pragnie każdy z nas, lecz niewielu bywa gotowych do tego, aby świadomie ją budować. Konfrontacja  z własnymi uczuciami i lękami to dwa rodzaje ryzyka, które  należy podjąć, aby uzyskać większą pewność siebie.  Zwiększenie pewności siebie wymaga od człowieka trzech  rzeczy, a mianowicie: konsekwentnego wysiłku,  współczucia oraz chęci.

Być może nie wierzysz w zależność pomiędzy pewnością  siebie a okazywaniem współczucia, ale taka istnieje. Surowe  traktowanie samego siebie sprawia, że nie podejmujemy  wysiłku, który mógłby przynieść nam długotrwałe efekty.  Obawiamy się „wyjścia na głupka” lub popełnienia gafy.  W ryzyko wkalkulowana jest możliwość, że tak się stanie.  Aby zyskać pewność siebie, przestań bać się tego, co może nastąpić. Działaj bez względu na wszystko.

„Gdybym był bardziej pewny siebie, miałbym odwagę  do tego, aby żyć w zgodzie ze sobą — a to z kolei  pomogłoby mi w znalezieniu wymarzonej pracy (poślubieniu ukochanej dziewczyny, schudnięciu,  zakochaniu się, wyzbyciu się poczucia winy, powiedzeniu nie, odnalezieniu życiowego celu itd.).”

Ile razy już to słyszałam: „Gdybym tylko był bardziej pewny siebie, mógłbym zmienić swoje życie [na lepsze]”.  Ale pewność siebie nie bierze się znikąd. Najpierw trzeba  zaryzykować.

Nie zyskasz pewności siebie, jeśli będziesz unikać ryzyka. Pewność siebie nie jest czymś, co dane Ci jest raz na zawsze. Należy ją ćwiczyć, podobnie jak mięsień. Aby mogła rosnąć, potrzebuje pielęgnacji.

Oto cała tajemnica budowania pewności siebie. Musimy podejmować ryzyko, ponieważ dzięki niemu uczymy się  zaufania do siebie, co z kolei rozwija w nas wewnętrzną pewność.

Przygotuj się na silne nieprzyjemne uczucia.  Głos strachu podpowiada, że żadne ryzyko nie jest warte  tego, aby je podejmować. Umiejętność odczuwania  wewnętrznego komfortu, pomimo niepokoju, jaki wywołują w nas nasze uczucia oraz ryzyko, które podejmujemy,  to ważne aspekty bycia szczerym wobec samego siebie.

Pewność siebie nie jest czymś, co się nam przydarza. To efekt pokonywania własnych ograniczeń. Jedynym sposobem budowania pewności siebie jest robienie tego, czego najbardziej się boimy.

Wiem, że nikt z nas nie lubi ryzyka i związanego z nim poczucia emocjonalnego dyskomfortu. A jednak bez nich nie ma mowy o wewnętrznej satysfakcji. W trakcie 30-dniowej wędrówki ujrzysz samego siebie w innym świetle. Odkryjesz, że jesteś o wiele bardziej wartościowy, niż myślałeś. świadomość tego faktu pomoże Ci w dotarciu do prawdziwego ja.

Kiedy słyszę słowa „pewność siebie”, natychmiast myślę  o swojej przeszłości, o wzlotach i upadkach, których  doświadczałam w procesie leczenia osobistych ran. Kiedyś  w ogóle nie dotrzymywałam obietnic danych samej sobie. Obiecywałam coś sobie i na słowach się kończyło. Cokolwiek  postanowiłam, nigdy nie zostało przeze mnie wykonane.

Poleganie na sobie to ważny aspekt pewności siebie. Osoby pewne siebie nie boją się ośmieszenia. Nie martwią się tym, że sprawią wrażenie niemądrych lub naiwnych.

Wiem o tym z doświadczenia. Na pytanie, od kogo  nauczyłam się tak pięknie przemawiać, inspirować oraz  pomagać innym, od lat udzielam jednej i tej samej  odpowiedzi: przestałam zadręczać się własną  niedoskonałością. Moja mowa płynie z serca. Zanim  zaryzykowałam „wyjście na głupka”, byłam niczym robot.

Przemawiałam do innych w sposób beznamiętny. To było okropne.  W końcu zeszłam z piedestału. Przestałam chcieć być mówcą  doskonałym. Postanowiłam być najlepszą możliwą wersją samej  siebie. Aby zbudować autentyczną pewność siebie, zaryzykowałam i pozwoliłam sobie na odczuwanie dyskomfortu.

Nierzadko zdarza się, że poczucie pewności siebie drugiej osoby  określamy na podstawie powierzchownych przesłanek, takich jak  elokwencja lub zasobność konta. Inteligencja i pieniądze są wyznacznikiem zewnętrznego poczucia własnej wartości, lecz nie
mają nic wspólnego z tym, które nosimy wewnątrz.

Wewnętrzna pewność siebie daje o sobie znać, kiedy przyjmujemy komplementy i pochwały z zewnątrz, popycha nas ku osiągnięciom na polu  zawodowym. To dzięki niej mamy odwagę zaproponować spotkanie  osobie, która wpadła nam w oko. Pewność siebie, którą masz w sobie, to Twoje wsparcie w nadchodzących lata życia.

Zewnętrzny sukces nie gwarantuje pewności siebie. Spotkałam  mnóstwo osób, które świetnie radzą sobie w biznesie, lecz nie są  w stanie zdobyć się na szczerość względem samych siebie. Znajdują  się w miejscu, do którego zaprowadziły ich kłamstwa. Nie mają nawet pojęcia o istnieniu czegoś takiego jak wewnętrzna pewność siebie.”

Zmień swoje życie w 30 dni…

Kliknij i sprawdź»

Miłego dnia😉

Dni wolne na opiekę


Urlopy dla rodziców

Jeśli masz dziecko, które nie ukończyło 14 lat, przysługuje Ci rocznie 2 dni pełnopłatnego zwolnienia od pracy z tytułu sprawowania opieki nad dzieckiem.

Uwaga! Te dwa dni przysługują obojgu rodzicom, więc np. z jednego dnia może skorzystać matka, z drugiego ojciec.

Nie musisz informować z jakiego konkretnego powodu chcesz wziąć wolne.

Uwaga! W przeciwieństwie do urlopu wypoczynkowego, te dni wolne nie przechodzą na kolejny rok i jeśli ich nie wykorzystasz – przepadną.

Rodzic ma prawo do 60 dni w roku wolnych od pracy na opiekę nad chorym dzieckiem, które nie ukończyło 14 lat. W przypadku młodszych dzieci – do 8 lat – 60 dni urlopu przysługuje także wtedy, gdy nagle okaże się, że nie kto się nimi zająć (np. przedszkole jest zamknięte albo opiekunka zachorowała).

Uwaga! Dotyczy to też opieki nad chorym dzieckiem. Taki urlop jest płatny w 80%.

Powyższe uprawnienia mają nie tylko rodzice, ale także opiekunowie prawni dzieci.

Kiedy pracownik mus wykonać badania?


Badania pracownika

Zgodnie z przepisami nowi pracownicy nie zawsze muszą przechodzić badania wstępne. Jeżeli jednak dostałeś skierowanie, to w Twoim wypadku nie są spełnione warunki pozwalające korzystać z aktualnego zaświadczenia lekarskiego z poprzedniej firmy.

Uwaga! Nie musisz się zgłaszać do lekarza, jeśli między odejściem z jednej firmy, a podjęciem zatrudnienia w drugiej, nie upłynęło więcej niż 30 dni, a do tego warunki pracy (zagrożenia na obu stanowiskach) są takie same.

Nowe formularze skierowania na badania wstępne wymagają szczegółowego opisania warunków zagrożenia w obu firmach.

Chodzi tutaj tylko o zaświadczenie wystawione po zmianie przepisów. Jeżeli Twoje orzeczenie ma datę sprzed 1 kwietnia tego roku, to musisz powtórzyć badania.

Sprzeciw od orzeczenia lekarza ZUS


Sprzeciw od orzeczenia ZUS

Jeżeli nie jesteś zadowolony z orzeczenia orzecznika ZUS, to w takiej sytuacji masz prawo złożyć sprzeciw od orzeczenia.

Uwaga! Należy to zrobić w ciągu 14 dni od daty otrzymania orzeczenia.

Po tych 14 dniach orzeczenie lekarza orzecznika ZUS staje się prawomocne i nic już nie będziesz mógł zrobić. Gdy złożysz sprzeciw w terminie, to ZUS skieruje Cię ponownie na badanie do trzyosobowej komisji lekarskiej.

Badanie przed komisją ZUS

Może ona wydać inne orzeczenie lub pozostawić je niezmienione. Na badanie przed komisją lekarską może też skierować prezes ZUS (za pośrednictwem głównego lekarza orzecznika), jeśli orzeczenie było wadliwe.

Wzór sprzeciwu od orzeczenia lekarza orzecznika ZUS

………………………., ………………
(miejscowość) (data)

…………………………………….
(ubezpieczony)
…………………………………….
(adres)
…………………………………….
(numer akt)

Do Komisji Lekarskiej ZUS
za pośrednictwem
Zakład Ubezpieczeń Społecznych
Oddział w …………………
………………………………….
………………………………….
(adres oddziału ZUS)

SPRZECIW

Niniejszym wnoszę sprzeciw od orzeczenia lekarza orzecznika ZUS
z dnia ……………………….., numer akt ……………….., w którym lekarz orzecznik nie stwierdził
mojej niezdolności do pracy.

Uzasadnienie

Zaskarżonym orzeczeniem z dnia ……………………… lekarz orzecznik Zakładu Ubezpieczeń Społecznych ustalił brak mojej niezdolności do pracy. W uzasadnieniu lekarz orzecznik podaje, iż ……………………………………………………………………………………….
……………………………………………………………………………………….
……………………………………………………………………………………….
(tutaj należy w skrócie opisać co podaje lekarz orzecznik ZUS w uzasadnieniu swojego orzeczenia)

Z powyższym ustaleniem nie sposób się zgodzić, bowiem całkowicie rozbiega się z załączonymi do wniosku dokumentami w postaci …………………………………………………………..
…………………………………………………………., które poddane zostały badaniu.
(tutaj należy wskazać dokumenty tj. karty informacyjne/wypisowe z leczenia szpitalnego, zaświadczenia o stanie zdrowia i inne poddane badaniu przez lekarza orzecznika ZUS)

Stąd wynikają dla mnie zalecenia dalszego leczenia, poddawania się kontroli w poradni ………………… oraz stosowania środków farmakologicznych, co wespół świadczy, że jestem osobą niezdolną do pracy. Nie bez znaczenia jest też okoliczność, iż muszę liczyć się z postępem powikłań zdrowotnych i brak jest rokowań poprawy stanu zdrowia.
(to jest przykładowy wzór uzasadnienia) (zamiast tego lub w uzupełnieniu można opisać inne okoliczności, które wynikają z treści dokumentów załączonych do wniosku)

W związku z tym wnoszę o skierowanie mnie do właściwej Komisji Lekarskiej ZUS.

Załączniki:

1. ……………………. (tutaj w kolejnych punktach należy wymienić dokładnie jakie załączniki załączane są do sprzeciwu).

…………
(podpis)

Odwołanie od decyzji ZUS w sprawie renty


Odwołanie do sądu od decyzji ZUS

Jeśli nie zgadasz się z ostateczną decyzją ZUS w sprawie renty, musisz wystąpić do sądu.

Uwaga! Czas na odwołanie wynosi 1 miesiąc., licząc od dnia otrzymania decyzji (bo później staje się prawomocna).

Jak składać odwołanie?

Pisemne odwołanie od decyzji ZUS składa się do tego oddziału, który ją wydał. Oto jak to się odbywa.

1. Gdy odwołanie trafi do ZUS, sprawa jest ponownie rozpatrzona. Gdy ZUS zgadza się z odwołaniem, wyśle Ci listem nowa decyzję. W przeciwnym razie przesyła odwołanie do sądu.

2. Sąd zawiadomi Cie pisemnie o terminie rozprawy. Zwróć uwagę, czy Twoja obecność na sali sadowej ma być obowiązkowa, czy nie, bo jeśli tak, musisz w wyznaczonym dniu przyjechać do sądu na rozprawę.

3. Na posiedzeniu sąd rozpatrzy Twoją sprawę i wyda rozstrzygnięci. Musisz jednak liczyć się z tym, ze może Cię skierować na kolejne badania lekarskie.

Uwaga! Postępowanie sądowe jest zwolnione z opłat.

Wysokość renty


Renty: minimalne stawki i waloryzacja

Kwota renty zależy od osiąganych zarobków i dlatego im więcej zarabia osoba, która stara się o to świadczenie, tym wyższą wypłatę uzyska z ZUS-u.

Zasada liczenia renty z tytułu niezdolności do pracy

Obliczając rentę, ZUS bierze pod uwagę nasze średnie roczne zarobki. Uwzględnia też okresy nieskładkowe.

Uwaga! Okresy nieskładkowe to te, gdy pracownik jest nadal ubezpieczony w ZUS, ale nie pracuje, bo pobiera zasiłek chorobowy, macierzyński lub jest na świadczeniu rehabilitacyjnym. Nieskładkowy jest też okres ukończonych studiów wyższych. Okres składkowy to czas, kiedy się pracuje i płaci składki do ZUS, np. pracujemy na etacie albo prowadzimy własną firmę.

Minimalne wysokości rent

W przepisach zawsze są określane minimalne stawki rent z tytułu niezdolności do pracy. Aktualne kwoty to:

  • 880,45 zł brutto najniższa emerytura i renta z tytułu całkowitej niezdolności do pracy;
  • 675,13 zł brutto – najniższa renta z tytułu częściowej niezdolności do pracy;
  • 1056,54 zł brutto – najniższa renta z tytułu całkowitej niezdolności do pracy w związku z wypadkiem lub choroba zawodową;
  • 810,16 zł brutto – najniższa renta z tytułu częściowej niezdolności do pracy w związku z wypadkiem lub chorobą zawodową.

Waloryzacja rent

Renty, które wypłaca ZUS są co roku waloryzowane w marcu (podobnie jak emerytury). Zazwyczaj waloryzacja jest procentowa, czyli kwota renty mnożoną jest przez wskaźnik waloryzacji. O zasadach waloryzacji decyduje Sejm, więc posłowie mogą ustalić też inne zasady podwyżek. Jednak nigdy renty nie mogą zostać obniżone w wyniku waloryzacji.