Jak znaleźć dobrą pracę?


O Tobie i rynku pracy zdań kilka

Leitmotivem tego spotkania będzie zaduma nad tym wszystkim, co wokół się dzieje. Wokół? To mało powiedziane. W nas. W Tobie w szczególności.

Musisz wykształcić w sobie umiejętność patrzenia do siebie.

Nie na siebie, tylko do siebie.

Zauważ proszę, że patrzenie na siebie ćwiczymy po wielokroć w ciągu dnia. Od toalety porannej poczynając, po wieczorny ogląd piżamy, w której jesteśmy. Przeważnie rozpiera nas duma z tego, co widzimy. Budzi się w nas bunt przeciwko światu, który nie docenia walorów naszego osobistego wdzięku, urody, intelektu i sprawności fizycznej.

Nie zawsze potrzebne jest lustro.

Do perfekcji opanowaliśmy patrzenie na siebie z boku.

Zamknij oczy i opisz osobę, siedzącą na Twoim krześle przed Twoim komputerem.

Widzisz ją?

Ja ją widzę.

Co prawda przeciętnie ubrana, ale to strój domowy. Uroda średnia, ale ma w sobie coś szczególnego. W środku wiedza odpowiadająca temu, co wypisane na dyplomie. Doświadczenie zawodowe takie, jak na świadectwach pracy i w listach referencyjnych. Na twarzy widać niezadowolenie z efektów kolejnych prób znalezienia odpowiedniej pracy.

[..]

Na tym etapie zadumy nad sobą zupełnie pomiń problem możliwości znalezienia odpowiadającego Ci miejsca zatrudnienia na lokalnym (dostępnym Tobie ze względu na miejsce zamieszkania) rynku pracy.

Nie przypisuj sobie cech nadzwyczajnych. Bo tak naprawdę, to w ogóle żyjącej populacji jesteś niewiele znaczącą drobinką, która tym wyróżnia się pośród innych istot żywych, że kąpie się dla przyjemności, a nie z musu.

Ćwiczenie kolejne.

Spójrz na siebie z innej wysokości niż poprzednio. Np. z lotu ptaka albo zostań na chwilę pilotem balonu. Wybierz sobie wysokość, na jakiej będziesz operował(a).

Ja patrzę z wysokości 800-1000 metrów. Co widzę?

W firmie „x” jest wolne stanowisko z interesującą i dobrze płatną pracą. Może ją wykonywać osoba o kwalifikacjach podobnych do tych, jakie Ty posiadasz.

Schodzę niżej.

Widzę mnóstwo „robaczków”. Każdy z tej wysokości wydaje się istotą nadającą się do roboty – ma głowę, dwie ręce, dwie nogi i coś jeszcze. To wszystko jest zmyślnie połączone. Każdy ma chęć do pracy. Jest szansa na zatrudnienie jednego spośród paru tysięcy przemieszczających się w dole „robaczków”.

Schodzę niżej.

Z tej wysokości widać zdecydowanie więcej. Kto zostanie zatrudniony?

Odpowiem dalej.

Popatrz na siebie z góry.

Masz w tym wprawę. Jesteś jednym z paru tysięcy poruszających się punkcików. Wciel się w rolę zatrudniającego. Gdybyś z tej wysokości miał(a) decydować o zatrudnieniu kogoś np. siebie, to nie masz pewności, czy wskazany punkcik byłby Tobą.

Zejdź niżej.

I co widzisz?

Biegających ludzi. Każdy z poszukujących pracy trzyma w jednej ręce swój Życiorys Zawodowy. Niektórzy – wielojęzyczni – zatytułowali ten dokument Curriculum Vitae. (Jeśli jesteś pewny, że pracodawca nie ma średniego, obowiązkowo życiorys zawodowy nazywaj Curriculum Vitae – bez względu na Twój stopień znajomości łaciny).

W drugiej ręce każdy trzyma List Motywacyjny (kiedyś nazywany bezczelnie Podaniem) o treści wskazanej przez internetowego kreatora.

Zejdźmy na ziemię. Powtórz poprzednie ćwiczenie. Wciel się w decydenta i wskaż człowieka, którego należy zatrudnić. Wybierz do pracy jedną osobę z tego tłumu, w którym Ty jesteś również.

Pamiętaj, wszyscy mają takie same dokumenty aplikacyjne, podobne dyplomy, porównywalny staż pracy i bardzo wysoką samoocenę: dyspozycyjna(y), operatywna(y), zdyscyplinowana(y), szybko ucząca(y) się, punktualna(y), koleżeńska(i) itd.

[..]

Przypomina mi się zdarzenie sprzed kilku lat, kiedy to do zmęczonego sobą i skłóconego zespołu projektantów wprowadziłem osobę, której można byłoby przypisać negatywne cechy z wszystkich dowcipów o blondynkach. Szef pracowni do dzisiaj – kiedy spotkamy się „na mieście” – zaprasza mnie, aby przy barze wyrazić swoją wdzięczność.

Dalej pozostanę szczery. Swoją wysoką sprawność intelektualną, odwagę cywilną, wiedzę, kwalifikacje, doświadczenie, predyspozycje, zainteresowania zawodowe, marzenia i wolę pracy oraz inne mocne strony możesz „powiesić na gwoździu”.

Dlaczego?

Dlatego, że o zatrudnieniu w dużej mierze decyduje umiejętność poruszania się po rynku pracy, a o zwolnieniu z pracy lub utrzymaniu stanowiska, nabyte wcześniej i ciągle uzupełniane (aktualizowane) kwalifikacje.

Określenie „rynek pracy” jest pojęciem nieprzetłumaczalnym na język potoczny. Jest to zjawisko i jednocześnie proces. Dziejące się (przewlekłe) zdarzenie, które dotyczy nas wszystkich: poszukujących odpowiedniej i jakiejkolwiek pracy, pracodawców małych, średnich, dużych i bardzo dużych oraz tych, których problemy związane z poszukiwaniem pracy z różnych względów nie dotyczą.

Naukowe wyjaśnienie tego, co to jest rynek pracy, znajdziesz pod adresem: http://wiem.onet.pl/wiem/00082f.html

Gdzie zaczyna się i kończy rynek węglowy, bawełniany, spożywczy, samochodowy itd. nie trzeba objaśniać.

A jak jest z rynkiem pracy?
Gdzie zaczyna i gdzie kończy się rynek pracy?

Na to proste pytanie nie znajdziesz nigdzie odpowiedzi.

Chcesz sprawdzić?

Zapytaj o to tak zwanego przeciętnego człowieka albo wysokiego urzędnika. Zapewniam Cię, że bez względu na status zawodowy i społeczny, zapytany zacznie się rozglądać wkoło, szukając wsparcia. W wypowiedzi zakałapućka się dokładnie, a z przytoczonej (wymyślonej) definicji będzie wynikało, ni mniej ni więcej, tylko tyle, że rynek pracy jest.

Dla własnych potrzeb i potrzeb moich klientów stworzyłem obrazkową definicję tego rynku.

”Rynek pracy zaczyna się w kadrach przedsiębiorstwa, a w firmach starego typu zaczyna się przy biurku dyrektora, prezesa lub właściciela. Zatacza mniej lub bardziej niekształtne koło i kończy obok miejsca, w którym się zaczyna”.

Abyśmy oboje mogli zrealizować zamierzenie zawarte w temacie spotkania i opowiedzieć sobie o przygodach czyhających na uczestników tego rynku, musisz mi pomóc.

Na dowolnej wielkości kartce narysuj coś, co będzie przypominało niezamknięte koło. W miejscu, gdzie rozpoczyna się Twoja krzywa, postaw znak, kropkę, gwiazdkę lub „x”. Tam, gdzie się kończy – postaw również ten znak. Przy pierwszym znaku napisz „Mój ostatni pracodawca”. Przy drugim napisz „Mój przyszły pracodawca”. Pośrodku krzywej – potocznie zwanej kołem – postaw znak i napisz „Mój Powiatowy Urząd Pracy”. Pomiędzy ostatnim pracodawcą a PUP-em postaw znak i napisz „Kadry starej (ostatniej) firmy”.

Pomiędzy PUP-em a “Przyszłym pracodawcą” również postaw znak i napisz „Kadry nowej firmy”.

W ten sposób wyznaczyłaś(eś) przystanki, których nie możesz ominąć.

Powstałe odcinki krzywej nazwij następująco: „Samodzielne poszukiwanie pracy”, „Pomoc rodziny”, „Pomoc bliższych i dalszych znajomych”, „Media” i wpisz je w odpowiadającym Ci miejscu.

Przepraszam, że zorganizowałem Ci zajęcia plastyczne. Prawdą jest, że mogłem owo kółko sam zatoczyć na ekranie. Postawić znaki. Nazwać je i odpowiednio skomentować. Ale wtedy byłaby to moja droga prowadząca do zatrudnienia, a nie Twoja.

W wolnej chwili spróbuj poukładać sobie w pamięci te „przystanki” i odcinki drogi pomiędzy nimi.

Zastanów się nad tym, co zrobiłaś(eś) do tej pory i co możesz zrobić w najbliższej przyszłości, aby na drodze do zatrudnienia uniknąć niebezpieczeństw.

Na wykonany przez Ciebie szkic drogi do zatrudnienia będę się jeszcze powoływał.

Autor: Ryszard Bobrowski

Tylko dla tych, którzy naprawdę marzą o dobrej pracy i wysokich zarobkach….

Wszystkie porady, których potrzebujesz do zdobycia pracy»

Wykorzystaj szansę, którą dają Ci zmiany zachodzące w naszym kraju. Jak znaleźć pracę swoich marzeń?»

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s