Asertywność w pracy


Własne zdaNIE. NIE tylko w pracyNaturalna asertywność w pracy

Czy i Ty czasem tak masz w pracy, że współpracownicy  lub przełożeni oczekują od Ciebie zrobienia czegoś,  czego nie chcesz wykonać, ale godzisz się na to wbrew  sobie, bo nie umiesz odmówić?

Uf… To było długie zdanie. W sumie mogłem Cię zapytać  zupełnie inaczej:

»Czy jesteś asertywny (lub asertywna)?

Niby prościej, ale problem i tak jest skomplikowany.

NIE DOTYCZY TO TYLKO PRACY.

Jeśli czasami czujesz, że ktoś Cię perfidnie wykorzystuje,  a Ty z jakichś powodów się na to godzisz, to pewnie nieraz  Cię to dobija.

Jeśli tak, to mam dla Ciebie dobrą wiadomość.

Bez żadnych konfliktów, a tym bardziej bez poczucia winy, możesz szybko nauczyć się reagować na takie trudne „prośby”  nie do odrzucenia.

=====================================
Bo dobrze rozumiana asertywność to nie cecha charakteru,
lecz umiejętność mądrego reagowania.
=====================================

To znaczy, że możesz się tego nauczyć. I wcale nie musisz  nagle stać się w 100% pewną siebie osobą. Wystarczy  zaznajomić się z kilkoma sprytnymi zdaniami.

Własne zdaNIE. NIE tylko w pracy

Każdy dba o swoje. A TY? (sekrety naturalnej asertywności w pracy)

Fragment publikacji:

Obrona przed upokorzeniem

Między krytyką a upokorzeniem jest cienka granica. Zdanie: „Znowu nie odbierałeś telefonów po 18.00 i nie mogłem ustalić z tobą programu dzisiejszego spotkania” — jest krytyką. Zdanie: „Żona założyła ci szlaban na telefon, co? Ciekawe, do czego jeszcze nie daje ci dostępu” — jest próbą upokorzenia.

Niektórzy ludzie chcą, byśmy poczuli się malutcy i zgnębieni. Nie mają do tego żadnego prawa.

Poniżenie ma kilka rodzajów. Jest nim zwykła słowna obraza: „Posłuchaj mnie, troglodyto, bo szósty raz nie będę tego powtarzał”. Poniżenie to także ukryta zniewaga: „No nieźle, nieźle, przedstawiłeś mi listę potencjalnych klientów. Masz ich aż pięciu po dwóch tygodniach, czyli na każdego pracowałeś całe dwa dni. Gratuluję skuteczności. Jak tak ci dalej pójdzie, będziemy chyba zapisywać ich w kolejkę”.

Poniżenie to także specyficzne gesty, np. drwiące spojrzenia i uśmieszki.

Zderzenie ze skałą

Właściwą obroną przed próbą upokorzenia jest szybka, bezpośrednia i chłodna reakcja. Nie chodzi może o prawy prosty w nos, a coś mniej bolesnego, za to równie skutecznego.

Obrażani przez kogoś powinniśmy zachować spokój. Samo zaniechanie emocjonalnej reakcji daje agresorowi sygnał, że trafił na skałę, a nie strzela przez styropian. Gdy ktoś obdarzy Cię złośliwym komentarzem, odpowiedz: „Nie życzę sobie, byś tak się do mnie odzywał. To niczego nie załatwia”. Albo: „Rozumiem, co chcesz mi przekazać, nie musisz jednak robić tego złośliwie. Czy przez to lepiej się czujesz?”.

Możesz też wymusić na drugiej osobie bezpośredniość, zbijając ją z tropu: „Wyjaśnij mi, proszę, co oznacza twoje zachowanie”.

Machnąć ręką czy szabelką?

Czasem nawet niezłym sposobem na upokorzenia jest zakończenie kontaktu. Przecież zdarza się, że naprawdę nie ma po co reagować. Gdy ktoś Cię atakuje, a istnieje taka możliwość, wycofaj się z godnością i na luzie.

  • „Wiesz, nie znamy się za dobrze i niech tak zostanie”.
  • „Skończyłeś? No to ja wracam do pracy. Aha, nie skończyłeś. No dobra, to ja wychodzę, a ty skończ beze mnie”.

Oczywiście — jeśli wiążą Was sprawy zawodowe, załatwiaj je profesjonalnie — bądź po prostu fachowy (czytałeś już o wyłączaniu emocji w rozdziale o kłopotliwych ludziach). Gdy jednak możesz sobie pozwolić na zwykłe unikanie przykrych gości, nie jest to oznaką tchórzostwa, a raczej wygody. Okazując, że nie masz ochoty na kontakt z takim człowiekiem, w sumie „wygrywasz”. Prawdopodobnie uniesie się honorem i da Ci spokój, ale to Ty rozdałeś tu karty. Zignorowałeś go.

Zamiast machać ręką, możesz też zdecydować się na ułańską szarżę. To Twój wybór. Zrób to, gdy roznosi Cię temperament i elokwencja lub gdy wiesz, że jeśli komuś nie odpłacisz pięknym za nadobne, będziesz się z nim męczył jak z powracającym deszczem podczas wakacji.
Chcąc pójść na wojnę, uderz w czuły punkt. Osoba upokarzająca innych to zwykle człowiek niedowartościowany, który chce poczuć się lepiej kosztem innych.

Oto wymyślona biurowa scenka. Występują w niej agresor i kontratakujący. Zakładamy, że szefowa, o której będzie mowa, jest atrakcyjna i wolna.

Agresor: Chyba się zakochałeś w szefowej i chcesz jej się podlizać, bo siedzisz po godzinach.

Kontratakujący: Nie wiem, co ci do tego. Ale, swoją drogą, ja przynajmniej mam u niej jakieś szanse.

A: Bo co, będziesz niewolnikiem na każde zawołanie?

A: Doprawdy? Może pójdziemy razem do dyskoteki i zobaczymy, kto z kim wróci do domu?

K: Skończyłem trzydziestkę i już mnie nie bawi podrywanie małolat.

Ale ty to co innego. Posprzątaj tylko tylne siedzenie w aucie. Powodzenia.

A: No pewnie, lepszy stary wróbel w garści, co?

K: Słuchaj, czy możemy skończyć tę idiotyczną rozmowę? Tracę czas, a mam jeszcze sporo rzeczy do zrobienia.

I ty, Brutusie…

Najbardziej boli, gdy upokarzają nas osoby nam bliskie, np. najlepsi znajomi z pracy. Po pierwsze — jesteśmy zbici z tropu, bo trudniej nam się im zrewanżować i potraktować ich chłodno. Po drugie — oni najlepiej znają nasze słabości i, jeśli ugodzą, to w samo serce.

Nasza pierwsza reakcja to często jęk zawodu w stylu: „I ty, Brutusie, przeciwko mnie?”. Ale nikt, ani milusia ciocia, ani przyjaciel z pracy, nie ma prawa Cię upokarzać. Reagujesz więc, z tym że z palety zachowań do wyboru warto odrzucić ostry kontratak. W końcu Wam obu zależy na utrzymaniu przyjaźni.

Można odgryźć się, ale bez szczególnej złośliwości i z poczuciem humoru.

Jeśli więc Twój kumpel z powagą wypali w towarzystwie: „Coś źle wyglądasz. Co robisz wieczorami? Może dać Ci namiar na dobrą poradnię AA?”, odpowiedz: „Nie, jeśli ty do niej chodziłeś, to jej skuteczność jest wątpliwa i wolę wybrać inną”.

Zawsze można też zareagować prościej: „Stary, lubię cię, ale nie chcę z tobą gadać, jak tak będziesz się do mnie zwracał”.

Fora, czyli zmora

W obecnych czasach pojawiło się miejsce, gdzie każdy może obrzucić kogoś wiadrem pomyj. Raj dla złośliwych, rozczarowanych, zawiedzionych lub bojących się prawdziwych kontaktów z ludźmi. To, rzecz jasna, otwarte internetowe fora.

Chyba ktoś już dociekał, skąd tam tyle słownej patologii. Ludzie są podobno sfrustrowani i wyżywanie się na innych jest ich sposobem na odreagowanie niepowodzeń. Jeżeli ocenia się Ciebie na publicznych forach internetowych, bierz pod uwagę jedynie wpisy merytoryczne. Ta sytuacja może dotyczyć każdej osoby, która jest bohaterem lub autorem artykułu. Ale także lekarzy czy polityków ocenianych na stosownych stronach. Ogólnie mówiąc, wartościowe komentarze pojawiają się głównie na forach fachowych lub tematycznych, najlepiej z koniecznością rejestracji i logowania.

Wróćmy jednak do wpisów anonimowych i złośliwych. Osoba, która się ich dopuszcza, jest zwykłym tchórzem. Co może być celem jej działania?

  • Sprawienie Ci przykrości.
  • Bywa, że realizuje jakiś interes (może chce Cię oczernić, bo np. zazdrości Ci wiedzy, pozycji, kariery). Taki człowiek czasem wpisuje się pod kilkoma nickami, aby uwiarygodnić swoją opinię.
  • Być może to ludzie z konkurencji (lub, o zgrozo, wynajęci przez tę osobę specjaliści od „czarnego PR”), którzy chcą umniejszyć wartość Twoją lub Twojej firmy.

Dlatego jeśli już musisz czytać fora, na których np. wpisują się klienci Twojej firmy, zwracaj uwagę wyłącznie na treści merytoryczne.

Wyjątkowo narażone na internetowe chamstwo są znane osoby o ugruntowanych poglądach, które prowadzą blogi. Nie moderują komentarzy, by nie zostać posądzonymi o manipulację wpisami.

Stąd biorą się typowe dla internetu „wypowiedzi” osób niezgadzających się z poglądami blogera. Jako przykład wybrałem komentarze do felietonów posłanki do Parlamentu Europejskiego profesor Joanny Senyszyn. To osoba wykształcona i inteligentna, a zarazem kontrowersyjna. Wpisy pochodzą z komentarzy do jej bloga prowadzonego na portalu Onet.pl*. Dodam, że odrzuciłem te bardziej wulgarne. (Pisownia oryginalna — przyp. red.):

Co ty stara komunistyczna jędzo możesz wiedzieć o (…) moralności? Jak komuniści tacy jak ty mordowali prawdziwych Polaków to było dobrze, prawda?

Tu delikatnie:

Pani Profesor

Zadziwia mnie i rozczarowywuje jakość Pani słownictwa i epitetów jakich Pani używa na swoim blogu. Pani, jako osoba o tytule naukowym profesora, nie może sobie na to pozwalać. Każdy ma prawo do własnych poglądów, ale nie mogą one być wyrażane na tak niskim poziomie dyskursu publicznego, bo to ujmuje tylko ich autorowi.

Łączę pozdrowienia

I na deser…

Przestań wreszcie pouczać Polaków ty kremlowskie […] czerwone ścierwo! Wy żydo-komunistyczne ścierwa już dosyć pokazaliście w historii Polski co potraficie! […],

CZERWONE PEDAŁY ! (SATANISCI ) Z SLD – Zamknijcie swoje ryje!!!

Tym mocnym akcentem kończymy lekcję reakcji na upokorzenia.

To już wiesz
Raz: na próbę upokorzenia powinniśmy reagować szybko i chłodno. Natychmiast musimy pokazać, że nie życzymy sobie, by ktoś tak nas traktował.
Dwa: zależnie od tego, co Ci da lepsze efekty i jak istotne są dla Ciebie dobre stosunki z upokarzającą Cię osobą, możesz uciąć taką rozmowę lub się zrewanżować.
Trzy: otwarte publiczne internetowe fora i komentarze pod artykułami przepełnione są złośliwymi wpisami. Jeżeli jesteś podmiotem ich oceny, bierz pod uwagę jedynie treści merytoryczne. Inne zignoruj, ponieważ mają na celu wyłącznie poprawę samopoczucia wpisującego.

Miłosz Karbowski
Własne zdaNIE. NIE tylko w pracy

Dlaczego warto mieć pełną wersję?

Pełną wersję książki zamówisz na stronie: Własne zdaNIE. NIE tylko w pracy

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s